Rządowy „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”, na którego realizację resort zdrowia zaplanował wydać 99,8 mln złotych, jest trudny do oceny. Okazuje się bowiem, że resort zdrowia nie zbiera informacji, o tym i le kobiet zaszło dzięki interwencji lekarskiej w ciążę, a także ilu z nich udało się urodzić żywe dziecko. Klinika Bocian opublikowała pismo Justyny Mieszalskiej, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego i Rodziny, z którego wynika, że "program nie zakłada zwiększenia liczby urodzeń tylko poprawę diagnostyki i leczenia, wskaźnik liczby ciąż był mylący dla oceny skuteczności Programu’’.
W piśmie skierowany do Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian" dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego i Rodziny wskazała, że w programie nie wprowadzono wskaźnika dotyczącego odsetka par, u których udało się potwierdzić klinicznie ciążę. Jak zapewnia sztandarowy program rządu Prawa i Sprawiedliwości, który miał na celu pomoc parom zmagającym się z problemem niepłodności ,... nie zakładał zwiększenia liczby urodzeń. W ocenie resortu zdrowia program wykorzystujący metodę naprotechnologii miał jedynie poprawić diagnostykę i leczenie niepłodności, ale jednocześnie nie może być oceniany przez mylny - w ocenie MZ - wskaźnik ciąż.
Tłumacząc dalej brak danych dotyczących ciąż - Justyna Mieszalska wskazała, że zbieranie informacji o nich jest utrudnione ponieważ pary, po uzyskaniu diagnozy w jednym z 16 ośrodków referencyjnych, kontynuują leczenie w innych, lokalnych ośrodkach nie informując placówki o uzyskanych efektach leczniczych. Dodała również, że od 2017 roku do czerwca 2019 z rządowego programu skorzystały 2734 pary.
AM
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!