Tylko połowa dzieci w wieku 8–18 lat potrafi precyzyjnie powiedzieć, co i gdzie je boli. Reszta mówi ogólnie, że „źle się czuje” albo ma trudność z opisaniem objawów — wynika z badania społecznego przeprowadzonego na zlecenie Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka.
Jednocześnie ponad trzy czwarte rodziców jest przekonanych, że ich dziecko zawsze informuje o dolegliwościach. To pokazuje wyraźny rozdźwięk między tym, co dzieci rzeczywiście odczuwają, a tym, co dorośli są w stanie usłyszeć i właściwie zinterpretować.
Badanie towarzyszy czwartej edycji kampanii edukacyjnej (P)okaż Serce, poświęconej wczesnym objawom nowotworów u dzieci.
Rodzice deklarują wysoką uważność zdrowotną. Niemal połowa twierdzi, że bardzo uważnie obserwuje swoje dzieci, a sześciu na dziesięciu zgłasza się po pomoc medyczną, gdy objawy są nietypowe lub utrzymują się dłużej.
Jednocześnie część sygnałów bywa bagatelizowana. Co czwarty rodzic przyznaje, że bóle brzucha czy brak apetytu traktuje czasem jako przejściowe dolegliwości. Eksperci uspokajają — w większości przypadków rzeczywiście mają one łagodne przyczyny — ale podkreślają znaczenie czasu trwania i powtarzalności objawów.
Specjaliści zwracają uwagę, że tzw. onkoczujność nie oznacza paniki przy każdym sygnale, lecz obserwację zmian w samopoczuciu dziecka i reagowanie wtedy, gdy objawy nie ustępują lub zmieniają swój charakter.
Blisko połowa rodziców często rozmawia z dziećmi o samopoczuciu, a jedna czwarta robi to bardzo często. Jednak co piąta rodzina podejmuje takie rozmowy sporadycznie.
Brak osobistych doświadczeń z chorobą nowotworową sprawia, że zagrożenie bywa postrzegane jako odległe. Aż 80 proc. badanych nie zetknęło się z nowotworem u dziecka w swoim otoczeniu, a ponad 40 proc. nie wiedziało wcześniej, że choroba nowotworowa u dzieci może rozwijać się skrycie i dawać niejednoznaczne objawy.
Jednocześnie zdecydowana większość rodziców zgadza się, że wczesne wychwycenie nietypowych symptomów ma kluczowe znaczenie dla skuteczności leczenia.
Choć rodzice są przekonani, że dzieci sygnalizują złe samopoczucie, w praktyce komunikaty te bywają bardzo ogólne. Co piąte dziecko mówi o dolegliwościach dopiero wtedy, gdy stają się nasilone. Powody są różne: strach przed wizytą u lekarza, przekonanie, że „to nic takiego”, albo niechęć do martwienia rodziców.
Eksperci podkreślają, że kluczowe jest budowanie u dzieci języka do mówienia o ciele i objawach oraz tworzenie atmosfery, w której takie rozmowy są naturalne i bezpieczne.

Na tych wnioskach opiera się czwarta edycja kampanii społecznej (P)okaż Serce, zainicjowanej przez Instytut Matki i Dziecka. Tegoroczne działania koncentrują się na wzmacnianiu samoświadomości zdrowotnej dzieci i czujności dorosłych wobec objawów, które mogą wydawać się niegroźne.
W ramach kampanii powstał spot z udziałem młodych pacjentów po leczeniu onkologicznym oraz aktorki Julii Kamińskiej. Akcja prowadzona jest w telewizji, internecie, kinach, przestrzeni miejskiej i w transporcie publicznym.
Na stronie pokazserce.pl dostępne są materiały edukacyjne dotyczące objawów nowotworów dziecięcych, diagnostyki, leczenia i wsparcia psychologicznego. W tej edycji szczególnie zachęca się także nauczycieli szkół podstawowych do rozmów z dziećmi o zdrowiu — eksperci przygotowali gotowy scenariusz lekcji.
Kulminacją działań będzie akcja w mediach społecznościowych, która ruszy 15 lutego, w Międzynarodowy Dzień Nowotworów Dziecięcych. Każdy może włączyć się w kampanię, publikując zdjęcie dłoni ułożonych w kształt serca i udostępniając infografikę z objawami chorób nowotworowych u dzieci.
Organizatorzy podkreślają, że wiedza, rozmowa i uważna obserwacja mogą realnie skrócić drogę do diagnozy — a w chorobach nowotworowych czas ma ogromne znaczenie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze