Jeśli na wizytę u lekarza POZ polski pacjent czeka długo, za proces diagnostyczny płaci z własnej kieszeni. Z najnowszego badania opinii „Telemedycyna oczami Polaków” wynika, że 44 proc. Polaków w takiej sytuacji idzie na prywatną wizytę do lekarza, a 42 proc. decyduje się na konsultację telemedyczną.
W oczekiwaniu na wyznaczony termin wizyty u lekarza co trzeci Polak sam zaczyna się leczyć dostępnymi metodami i cierpliwie czeka aż „przyjdzie termin jego wizyty”. Blisko 30 proc. z nas chce w takiej sytuacji jechać na SOR lub skorzystać z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Pomoc lekarska potrzebna „na już”
Gdy nie ma możliwośći osobistego spotkania się z lekarzem, Polacy decydują się na teleporady. Z usług „zdalnej” pomocy lekarskiej, która najczęściej polega na rozmowie telefonicznej lub wideorozmowie, korzystało dotychczas już 83 proc. Polaków.
Dlaczego wciąż wybieramy teleporady?
Covid nie jest już dla nas poważnym zagrożeniem, dlatego zdecydowanie częściej wolimy pójść do lekarza osobiście, Jednak w niektórych sytuacjach nadal korzystamy z możliwości teleporady. Pytani w ramach badania opinii Polacy, odpowiadają, że korzystają z takiej formy kontaktu z lekarzem głównie z powodu braku dostępności medyków, wykluczenia komunikacyjnego oraz wysokich kosztów wizyt prywatnych.
Uzupełniające się sposoby na pomoc
Z przeprowadzonego badania wynika, że w sytuacjach awaryjnych tyle samo osób decyduje się na wizytę prywatną, co na konsultację telemedyczną. Lekarze postulują, by te dwa rodzaje wizyt uzupełniały się, a nie były dla siebie konkurencyjne.
- Nie powiniśmy rezygnować z teleporad. Są potrzebne i się sprawdzają – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - Czasem są formą porady lekarskiej w pełni wartościowej, gdy pacjent ma drobny problem, gdy on dotyczy prostych czynności medycznych, np. zlecenia badań, przedłużenia recepty na stale przyjmowane leki, wydania skierowania na dalsze badania. To są rzeczy od pewnego czasu uregulowane prawnie i to w sposób właściwy. Pacjent zawsze ma możliwość, by z teleporady zrezygnować, podobnie jak lekarz, który uznaje, że lepsza będzie osobista wizyta. Teleporady nie można zaproponować np. osobom chorym onkologicznie, dzieciom do lat sześciu – dodaje dr Sutkowski.
Wygodna forma otrzymania e-recepty
Współczesna telemedycyna kojarzy się nam przede wszystkim z konsultacją medyczną przez internet i telefon (tak mówi 71,3 proc. badanych), możliwością otrzymania e-recepty lub e-zwolnienia (63 proc.), z szybkim kontaktem z lekarzem, wtedy gdy jest taka potrzeba (50 proc.), z ratunkiem w sytuacji awaryjnej, gdy termin oczekiwania na wizytę stacjonarną jest zbyt długi (37,7 proc.), z możliwością konsultacji telemedycznej z każdego miejsca na świecie (39,8 proc.), ale też z dużo niższymi kosztami niż w przypadku stacjonarnej wizyty prywatnej (22,4 proc.).
Czy do lekarza czeka się długo?
Polacy oczekują od lekarza przede wszystkim, że będzie dostępny. Z tym jednak jest ciężko zarówno u lekarzy, przyjmujących prywatnie, jak i w ramach POZ.
- Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że do lekarza poz czeka się długo – ripostuje dr Michał Sutkowski. - Widać to przecież w badaniach. W POZ maksymalnie kilka dni oczekiwania, a w AOS kilka miesięcy. Do lekarza rodzinnego w Polsce łatwiej się dostać niż na Zachodzie. Należy zreformować dostępność POZ do badań, to jest recepta na rozładowanie kolejek! Nawet bez koordynowania opieki należałoby to dawno zrobić! – mówi Sutkowski.
Co piąty Polak jest niezadowolony ze swojego lekarza POZ, a co drugi ma sporo zastrzeżeń do publicznej opieki zdrowotnej.
- Jeżeli nie ufamy swojemu lekarzowi POZ, możemy go zmienić. Ze specjalistą już tak nie jest, często nie mamy wpływu na to, kto nas leczy – przekonuje Michał Sutkowski.
Spośród Polaków, zapytanych, jak długo czekają do swojego lekarza POZ 35,7 proc. odpowiedziało, że jeden dzień, dla 36 proc. były to dwa-trzy dni. 12 proc. pytanych rodaków czekało tydzień. Gorzej wygląda sytuacja z oczekiwaniem do specjalisty. Na konsultację u neurologa, urologa, czy reumatologa ponad 43 proc. Polaków czekało kilka miesięcy, jedna czwarta – kilka tygodni, a blisko co dziesiąty ponad rok.
Boimy się, że nie otrzymamy pomocy
Z badania opinii „Telemedycyna oczami Polaków” wynika również, że co drugi z nas odczuwa strach w sytuacji, gdy potrzebuje konsultacji lekarskiej, a termin wizyty stacjonarnej jest odległy. Polacy boją się, że ich stan zdrowia pogorszy się, gdy „będą czekać w kolejce”.
- Większość pacjentów, którzy są w kolejce do specjalistów, jest tam niepotrzebnie. Dobrze zorganizowana podstawowa opieka medyczna sprawi, że te kolejki się skrócą i wtedy łatwiej będzie uzyskać pomoc. Lekarz POZ mógłby zlecić echo serca czy dopplera. W ten sposób moglibyśmy zredukować kolejki i uwolnić miejsca dla pacjentów, którzy mogliby pomagać pacjentom poważniej chorym. Niepowikłaną cukrzycę typu 2 czy niedoczynnosć tarczycy może leczyć lekarz POZ – przekonuje Michał Sutkowski.
Reklama
Badanie zrealizowane na zlecenie Erecept.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze