Szpitale sparaliżowane przez ransomware, odwołane operacje i dane pacjentów sprzedawane w darknecie – to nie scenariusz filmu, lecz codzienność współczesnej ochrony zdrowia. Cyberprzestępcy nie forsują już zabezpieczeń siłowo. Wchodzą do systemów drzwiami, które same placówki pozostawiają uchylone. Dlaczego sektor medyczny jest dziś jednym z najłatwiejszych celów i jak można to zmienić, mówi w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com ekspertka zajmująca się cyberbezpieczeństwem.
Cyberataki na ochronę zdrowia stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla państwa i instytucji publicznych. W odpowiedzi na rosnącą falę zagrożeń Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa Krzysztof Gawkowski opublikował niedawno pilne zalecenia dla podmiotów Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa. Dokument, przygotowany we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji oraz zespołami CSIRT (ang. Computer Security Incident Response Team), czyli Zespołami Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego, wskazuje konkretne wskaźniki kompromitacji oraz działania, które mogą ograniczyć ryzyko ataków ransomware i wycieku danych. Eksperci podkreślają, że skuteczna ochrona wymaga nie tylko technologii, ale także zmiany podejścia do zarządzania dostępem i tożsamością użytkowników.
Sektor medyczny stał się jednym z najbardziej atrakcyjnych celów dla cyberprzestępców, co wynika z unikalnego połączenia kilku czynników. Jak wyjaśnia Beata Kwiatkowska, Business Development Officer w Secfense, problem ma charakter systemowy i narasta wraz z cyfryzacją placówek.
Ekspertka podkreśla:
Sektor ochrony zdrowia jest dziś jednym z najbardziej atrakcyjnych i jednocześnie najłatwiejszych celów dla cyberprzestępców. Wynika to ze skumulowania trzech kluczowych czynników ryzyka: niezwykle wysokiej wartości danych medycznych na czarnym rynku, bezwzględnej konieczności utrzymania ciągłości działania oraz ogromnej złożoności środowisk IT.
Reklama
W praktyce oznacza to, że szpitale funkcjonują w środowisku pełnym rozproszonych, często przestarzałych systemów, do których dostęp musi być szybki i niezakłócony. To tworzy ogromną powierzchnię ataku, szczególnie w obszarze logowania.
Kwiatkowska zwraca uwagę na skalę problemu:
Niezależne audyty pokazują, że nawet w dobrze zarządzanych placówkach powszechnie dochodzi do przejęcia danych logowania – raporty wskazują, że problem wycieku takich danych dotyczy nawet 60 proc. analizowanych szpitali.
Reklama
Współczesne cyberataki na szpitale rzadko mają spektakularny charakter. Zamiast tego opierają się na przejęciu tożsamości użytkownika, najczęściej poprzez phishing lub wykorzystanie wcześniej wykradzionych haseł.
Jak tłumaczy ekspertka Secfense:
Dzisiejsi hakerzy nie włamują się do systemów – oni się do nich po prostu logują.
To kluczowa zmiana paradygmatu. Atakujący, posiadając dane logowania, uzyskuje dostęp jako legalny użytkownik – lekarz, administrator czy pracownik rejestracji. Dzięki temu omija klasyczne zabezpieczenia.
Kwiatkowska opisuje mechanizm działania:
Ponieważ nie forsuje zabezpieczeń siłowo, tylko korzysta z legalnego dostępu, nie uruchamia alarmów w systemach bezpieczeństwa. Dzięki temu może tygodniami działać w sieci niezauważony.
W tym czasie cyberprzestępca analizuje infrastrukturę, eskaluje uprawnienia i przygotowuje atak, który często kończy się zaszyfrowaniem danych i żądaniem okupu, czyli klasycznym scenariuszem ransomware w ochronie zdrowia.
Cyberbezpieczeństwo w ochronie zdrowia nie jest już tylko kwestią technologiczną. Bezpośrednio przekłada się na zdrowie i życie pacjentów.
Ekspertka podkreśla:
W ochronie zdrowia cyberbezpieczeństwo jest bezpośrednio związane z bezpieczeństwem pacjenta.
Najbardziej natychmiastowym skutkiem ataku jest paraliż operacyjny. Placówki tracą dostęp do dokumentacji medycznej, wyników badań i systemów zarządzania pacjentami. To wymusza przejście na tryb papierowy, który znacząco spowalnia pracę i zwiększa ryzyko błędów.
Jak zaznacza ekspertka:
Widzieliśmy już sytuacje, w których ataki wymuszały wstrzymanie planowanych zabiegów, przekierowywanie karetek czy wyłączanie aparatury diagnostycznej.
Reklama
Równolegle pojawia się ryzyko wycieku danych medycznych, co niesie konsekwencje prawne, finansowe i wizerunkowe. Utrata zaufania pacjentów może być w takich przypadkach nieodwracalna.
Wiele placówek inwestuje w kolejne warstwy ochrony sieciowej, jednak – jak wskazuje ekspertka – to nie rozwiązuje kluczowego problemu.
Jeśli atakujący potrafi skutecznie się zalogować, większość tych narzędzi staje się bezużyteczna – podkreśla Kwiatkowska.
Nawet popularne rozwiązania, takie jak uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA), nie zawsze zapewniają pełną ochronę. Starsze metody, oparte na kodach SMS czy aplikacjach OTP [One-Time Password - to narzędzie generujące tymczasowe, jednorazowe kody do weryfikacji tożsamości (uwierzytelnianie 2FA), zwiększające bezpieczeństwo logowania], mogą być podatne na zaawansowane ataki phishingowe.
Odpowiedzią na rosnące zagrożenia są nowoczesne metody uwierzytelniania, które eliminują najsłabsze ogniwo, czyli hasło.
Ekspertka wyjaśnia kierunek zmian:
Skutecznym i docelowym rozwiązaniem jest przejście na technologie odporne na phishing, oparte na standardach FIDO2 i kryptografii klucza publicznego, co prowadzi do wyeliminowania haseł jako podstawowego mechanizmu logowania.
Podejście passwordless oznacza, że użytkownik nie musi korzystać z tradycyjnego hasła, co znacząco ogranicza ryzyko przejęcia konta. Co istotne, takie rozwiązania można wdrażać bez ingerencji w istniejące systemy.
Kwiatkowska podkreśla praktyczny aspekt wdrożeń:
Wzmacnianie poziomu cyberbezpieczeństwa organizacji nie musi wiązać się z paraliżem operacyjnym ani kosztownymi projektami IT.
To szczególnie ważne w ochronie zdrowia, gdzie infrastruktura jest często przestarzała i trudna do modyfikacji.
Wspólnym mianownikiem zarówno zaleceń rządowych, jak i opinii ekspertów jest rosnące znaczenie zarządzania tożsamością użytkowników.
To właśnie proces logowania staje się dziś głównym polem walki z cyberprzestępczością. Jak trafnie podsumowuje Beata Kwiatkowska:
Jeśli nie zabezpieczymy samego procesu logowania, napastnik operujący pod prawdziwą tożsamością ominie każdą inną zaporę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze