Grupa trzydziestu wybitnych psychiatrów, psychoanalityków oraz ekspertów ds. zdrowia psychicznego opublikowała na łamach prestiżowego „British Medical Journal” porażające oświadczenie. Ich diagnoza jest krótka: Donald Trump nie jest w stanie psychicznie podołać obowiązkom prezydenta USA. Lekarze apelują o uruchomienie procedury konstytucyjnej, ostrzegając przed globalnym kataklizmem.
Sygnatariusze listu nie opierają swoich wniosków na domysłach. W oświadczeniu powołują się na „obiektywnie obserwowalne oznaki poważnego zagrożenia zdrowotnego”, które prezydent USA zdradza podczas publicznych wystąpień. Wśród najpoważniejszych zarzutów eksperci wymieniają postępujące pogorszenie funkcji poznawczych, drastycznie upośledzoną kontrolę impulsów oraz epizody dezorientacji.
Jak przytacza RMF FM największy niepokój budzi jednak to, co lekarze definiują jako „myślenie wielkościowe graniczące z urojeniami”. Niestabilne reakcje emocjonalne Donalda Trumpa oraz jego agresywna retoryka mogą – zdaniem medyków – w każdej chwili doprowadzić do niekontrolowanej eskalacji konfliktów międzynarodowych.
Wobec tak poważnych diagnoz, eksperci nie ograniczają się jedynie do roli obserwatorów. Idą o krok dalej i wzywają amerykański establishment do rozważenia zastosowania 25. poprawki do konstytucji USA.
Czym jest 25. poprawka? To specjalny mechanizm prawny, który umożliwia odsunięcie urzędującego prezydenta od władzy, jeśli ten nie jest w stanie – fizycznie lub psychicznie – sprawować swojego urzędu. Do tej pory traktowana jako scenariusz stricte teoretyczny, dziś staje się realnym punktem dyskusji w Waszyngtonie.
Publiczna interwencja lekarzy natychmiast wywołała burzę w środowisku medycznym. Wszystko przez tzw. „zasadę Goldwatera” – etyczny kanon amerykańskiej psychiatrii, który kategorycznie zabrania diagnozowania osób publicznych bez wcześniejszego przeprowadzenia osobistego badania pacjenta.
Autorzy oświadczenia odpierają jednak te zarzuty. Argumentują, że w obliczu nadchodzącego kryzysu tradycyjna ostrożność musi ustąpić miejsca wyższej konieczności. Skala zagrożenia jest po prostu zbyt wielka, by milczeć.
Reakcja obozu prezydenckiego była do przewidzenia. Biały Dom unika merytorycznej dyskusji, a najbliżsi sojusznicy Donalda Trumpa jednoznacznie odrzucają oskarżenia, nazywając list otwarty akcją „motywowaną czysto politycznie”.
Jednak eksperci ds. bezpieczeństwa nie kryją przerażenia. Podkreślają, że bezgraniczna władza – w tym wyłączne prawo do podjęcia decyzji o użyciu broni nuklearnej – spoczywa obecnie w rękach człowieka, którego stabilność psychiczna została publicznie zakwestionowana przez autorytety medyczne.
Jak podsumowuje prof. Henry David Abraham z Tufts University School of Medicine, sprawa ta dawno przestała być lokalną wojną partyjną w Waszyngtonie: „Ten problem wykracza daleko poza bieżącą politykę. Tu chodzi o bezpieczeństwo globalne i losy całego świata”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze