Po świętach najłatwiej wpaść w jeden z dwóch skrajnych trybów: albo tworzymy listy noworocznych postanowień, albo odkładam zdrowie na później. Harvard Health proponuje trzecią drogę: odejście od krótkich zrywów i mody wellness na rzecz kilku sprawdzonych nawyków, które są proste, powtarzalne i w praktyce mają największy wpływ na zdrowie. Nie dlatego, że brzmią efektownie, tylko dlatego, że dotyczą podstawowych mechanizmów: stresu, snu, odżywiania, ruchu i środowiska, w którym funkcjonujemy.
Autorzy z Harvard Health zwracają uwagę, że zalew sprzecznych porad łatwo zamienia troskę o zdrowie w chaos informacyjny, a cudowne metody wpisane w listę noworocznych postanowień zwykle nie utrzymują się dłużej niż kilka tygodni. W tym ujęciu sensowniejsze jest budowanie zdrowia na nawykach, które da się wpleść w zwykły dzień i które nie wymagają rewolucji w kalendarzu.
Mindfulness i medytacja stosowane jako praktyczne, codzienne techniki obniżania napięcia i poprawy koncentracji, z możliwym wpływem na sen. Harvard Health wskazuje, że przewlekły stres i częsty wyrzut hormonów stresu ma konsekwencje dla zdrowia, a proste ćwiczenia oddechowe mogą wspierać regulację układu nerwowego.
To podejście ma podstawy w literaturze przeglądowej: NCCIH (National Center for Complementary and Integrative Health) zwraca uwagę, że medytacja to grupa różnych praktyk: od koncentracji na oddechu czy bodźcu po mindfulness rozumiane jako utrzymywanie uwagi na bieżącym doświadczeniu bez jego oceniania. W badaniach i programach zdrowotnych mindfulness bywa wdrażane w ustrukturyzowanych formach, takich jak MBSR lub MBCT, które łączą trening uważności z elementami pracy nad reakcją na stres. Jednocześnie NCCIH podkreśla ograniczenia bazy dowodowej: wyniki są trudne do porównania, bo badania obejmują różne techniki i różne miary efektu, a część wniosków bywała interpretowana zbyt optymistycznie; w praktyce oznacza to, że uważność może być narzędziem wspierającym sen i regulację napięcia, ale nie jest rozwiązaniem uniwersalnym ani jednym narzędziem do walki ze stresem.
Słaby sen potrafi zostawić po sobie wyraźny ślad w ciągu dnia: rozdrażnienie, mgłę, spowolnienie i gorszą tolerancję codziennych obciążeń. Z czasem odbija się też na zdrowiu. Odwrotnie działa sen regenerujący, który wspiera odporność, sprzyja dobrostanowi fizycznemu oraz psychicznemu, a także pamięci, ocenie sytuacji i innym funkcjom poznawczym.
Ile snu potrzebujemy? To zależy od wieku i indywidualnych uwarunkowań. Według amerykańskiego CDC większość dorosłych powinna spać co najmniej siedem godzin na dobę. Jednocześnie ważniejsza od ilości jest jakość snu, czyli to, czy jest on ciągły i odświeżający, a nie przerywany i niespokojny.
Trzeba też mieć świadomość, że wraz z wiekiem zmieniają się wzorce snu i rytm dobowy, które regulują zasypianie i czuwanie. Pomaga w tym higiena snu: regularna aktywność fizyczna, stałe pory zasypiania i wstawania, unikanie kofeiny po południu i wieczorem, rezygnacja z alkoholu oraz ciężkich posiłków przed snem, a także odłożenie ekranów telefonów co najmniej 30 minut przed pójściem do łóżka.
Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że sposób żywienia oparty na warzywach, owocach, roślinach strączkowych oraz produktach minimalnie przetworzonych sprzyja długowieczności i lepszej kondycji. Diety roślinne lub z przewagą produktów roślinnych są związane z niższym ryzykiem chorób serca, niektórych nowotworów oraz przewlekłych chorób, takich jak cukrzyca i otyłość. To podejście ma też wymiar środowiskowy, bo jest korzystniejsze dla planety.
Autorzy Harvard Health zwracają uwagę, że wraz z przetwarzaniem żywności często spada jej wartość odżywcza. Przemysł masowy dodaje do produktów m.in. nadmiar soli i cukru, słodziki, barwniki oraz inne substancje, które mogą być niekorzystne dla zdrowia albo pobudzać mechanizmy w mózgu związane z apetytem i ochotą na podjadanie.
Harvard Helath proponuje przesunięcie punktu ciężkości z jednego treningu dziennie na częstszy ruch w ciągu dnia. Chodzi o to, by aktywność nie była wyłącznie zadaniem do odhaczenia, ale elementem funkcjonowania: spacer zamiast kolejnej rozmowy przy stole, wyjście po dłuższym spotkaniu, krótkie przerwy na gimnastykę. Jest to szczególnie ważne w okresie poświątecznym, bo w tym czasie siedzenie rośnie skokowo, a organizm szybciej daje sygnały przeciążenia.
Tempo codzienności często usuwa z planu ruch: najpierw praca, potem obowiązki, a aktywność fizyczna ma się zmieścić gdzieś w końcówce dnia. Autorzy proponują zmianę perspektywy i pomyślenie o tym, co pomaga utrzymać sprawność, elastyczność i dobre funkcjonowanie na co dzień. Półgodzinny trening raz dziennie to dobry punkt wyjścia, ale zdrowotnie może jeszcze więcej dać ruch rozłożony na cały dzień częstszy, krótszy i wpleciony w codzienne rutyny.
Zanieczyszczenie powietrza, mikroplastiki oraz tzw. wieczne chemikalia PFAS (per- i polifluoroalkilowe substancje) są dziś trudne do całkowitego uniknięcia. Wdychanie drobnego pyłu zawieszonego w powietrzu, określanego jako PM10, PM2.5 czy PM0.1, a także spożywanie mikroplastików i innych związków chemicznych może wpływać na zdrowie na wiele sposobów.
Bardzo drobne cząstki zanieczyszczeń lub dymu z pożarów mogą docierać głęboko do płuc, a następnie przenikać do krwiobiegu i trafiać do tkanek oraz narządów w całym organizmie. Taka ekspozycja może zwiększać ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak zawał i udar, oraz wiązać się z problemami ze strony układu oddechowego. Autorzy Harvard Health zwracają uwagę na kuchenki gazowe, które wytwarzają dwutlenek azotu i zwiększają stężenie pyłu PM2.5 w domowym powietrzu, co może podrażniać płuca i łączyć się z wyższym ryzykiem astmy u dzieci. Mikroplastiki wykrywa się w żywności, wodzie i kosmetykach. Ich długofalowy wpływ na zdrowie jest nadal badany i rozpatruje się m.in. możliwe powiązania z ryzykiem niektórych chorób przewlekłych.
Autorzy proponują kilka prostych działań, które mogą ograniczać ekspozycję w domu:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze