Aktywacja układu krzepnięcia, zmiany w przepływie krwi oraz uszkodzenie śródbłonka tkanki wyściełającej naczynia krwionośne to „Triada Virchowa”, która jest teorią tłumaczącą przyczynę powstawania zakrzepów w organizmie człowieka. W kolejną rocznicę urodzin Rudolfa Virchowa obchodzony jest Światowy Dzień Zakrzepicy. Jakie ta choroba niesie za sobą ryzyka i jak ją skutecznie leczyć?
Zakrzepica (inaczej: Żylna Choroba Zakrzepowo Zatorowa), czyli zmiany zakrzepowo-zatorowe w naczyniach krwionośnych, polega na tworzeniu się w naczyniach krwionośnych zakrzepów, które utrudniają lub całkiem uniemożliwiają przepływ krwi. To bardzo podstępna choroba, która często nie daje żadnych objawów, rozwija się po cichu, a potem szybko zabija. Zdarzenia zakrzepowo-zatorowe, które zagrażają życiu, mogą prowadzić do zatorowości płucnej, a także spowodować zawał serca czy udar mózgu.
Na konferencji zorganizowanej w Warszawie z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy, eksperci prof. Marcin Kurzyna z Europejskiego Centrum Zdrowia (ECZ) w Otwocku oraz dr Piotr Ligocki z 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy wskazali najczęstsze czynniki ryzyka ŻChZZ. Eksperci wymieniali między innymi duże zabiegi operacyjne i unieruchomienie, złamania oraz urazy, ale także doustną antykoncepcję, ciążę, połóg, żylaki, długie unieruchomienie w pozycji siedzącej, na przykład podczas długich lotów samolotem, palenie papierosów czy nawet chorobę nowotworową.
Zakrzepica najczęściej występuje u osób starszych z czynnikami ryzyka, ale chorują na nią również w pełni zdrowi, młodzi ludzie. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ją nawet u kilkudziesięciu tysięcy pacjentów.
– Zakrzepica ma wiele twarzy, a niedawno poznaliśmy zupełnie nowe jej oblicze. Jest ono związane z infekcją SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. Nazwałem ją zakrzepicą covidową – mówił dr n. med. Piotr Ligocki, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.
Reklama
SARS-CoV-2 jest superwirusem, który oddziałuje również na układ sercowo-naczyniowy. Wnikając do organizmu człowieka, wirus łączy się między innymi z receptorami o charakterze kardiologicznym, co może powodować również jego ingerencję w cały proces krzepnięcia w organizmie. Obciążeni zakrzepicą są zarówno pacjenci, którzy ciężko zachorowali na COVID-19 i z tego powodu trafili do szpitala, ale także osoby, które w miarę łagodnie przechorowały COVID-19 w domu.
– Osoby, które mają objawy typowe dla zespołu pocovidowego lub long-COVID, muszą wiedzieć, że może u nich wystąpić ostry proces zakrzepowy – tłumaczył dr Piotr Ligocki. Uważam, że COVID-19 jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych czynników doprowadzającym we wszystkich grupach chorych do uczynnienia się procesów prozakrzepowych - dodał.
Reklama
- Ważne jest stosowanie profilaktyki przeciwzakrzepowej u pacjentów chorujących na COVID-19. Chorzy ci powinni dostawać heparynę nie tylko podczas hospitalizacji, ale nawet do miesiąc po jej zakończeniu. Zalecenie to dotyczy zwłaszcza tych osób, które miały czynniki prozakrzepowe – podkreślał dr Piotr Ligocki
Z jego obserwacji wynika, że pacjenci z COVID-19 leczeni poza szpitalem z czynnikami ryzyka chorób zakrzepowo - zatorowych, którzy nie dostawali heparyny albo mimo zaleceń jej nie stosowali, dość często trafiali do szpitala z epizodami zatorowości płucnej, udaru mózgu lub zawału mięśnia sercowego.
- Obecnie nie mamy większego problemu z dostępem do heparyny, ale to się może zmienić, gdy znowu dużo ludzi będzie chorowało na COVID-19 – mówił dr Piotr Ligocki. W czasie wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 obserwowałem duże problemy z dostępnością heparyny. Wynikały one między innymi stąd, że w większości leki te są produkowane w Chinach. Heparyny nie trafiały na rynek europejski, bo nie było transportu – wyjaśniał. Problemem jest też afrykański pomór świń, który występuje na terenie Chin. Z powodu tej choroby Chińczycy wybijają całe stada zakażonych świń, a heparyny są produkowane z jelit wieprzowych - dodał.
Rozwiązaniem tego problemu są pentasacharydy, zwane antykoagulantami syntetycznymi, które powstają w laboratorium.
- W okresie „przedcovidowym” nie były one tak często podawane jak w czasach pandemii. Mieliśmy więc mało obserwacji dotyczących zastosowania tej grupy leków. Teraz zobaczyliśmy, że są one bardziej bezpieczne od heparyn biologicznych. Stosowane heparyny biologiczne powodowały u części pacjentów działania niepożądane, takie jak zespół małopłytkowości poheparynowej oraz uczulenia, których pentasacharydy nie wywołują - tłumaczył dr Piotr Ligocki
– Należy pić dużo wody, co zapobiegnie zagęszczeniu się krwi, bo zbyt gęsta krew jest również czynnikiem prozakrzepowym. Osoby, które mają schorzenia sprzyjające powstawaniu zakrzepów, jak żylaki kończyn dolnych, lub mają tendencję do wytwarzania zakrzepów, powinny stosować leki przeciwzakrzepowe. Mamy do dyspozycji całą grupę takich leków - od banalnej polopiryny poprzez heparyny, a na najnowszych doustnych antykoagulantach nowej generacji kończąc – mówił dr Piotr Ligocki.
Reklama
Aby nie mieć zakrzepicy, należy unikać czynników prozakrzepowych, takich jak palenie papierosów czy nadmierne picie alkoholu, ponieważ wpływa to negatywnie na obieg krwi w naszym organizmie. Należy też dbać o kondycję fizyczną oraz wystrzegać się długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji ciała. Taka sytuacja może mieć miejsce zarówno w pracy, jak i podczas podróży samolotem czy samochodem.
- Zakrzepom sprzyja również otyłość. Dlatego osoby otyłe przed lotem powinny profilaktycznie wstrzyknąć sobie dawkę heparyny – uważa dr Piotr Ligocki.
Reklama
Materiał Partnerski
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze