Reklama

Medyczna placówka przyszłości, czyli jaka?

Rozwój sztucznej inteligencji, robotyki i robotów humanoidalnych oraz medycyny nierzadko rozbudza naszą wyobraźnię, którą równie często potrafią przegonić owoce postępu technologicznego. W pełni zautomatyzowany triaż, receptomaty z lekomatami wspierane przez sztuczną inteligencję czy diagnostyczne kombinezony zamiast foliowych czepków na buty… Kto wie, może to będzie nowy standard placówki medycznej przyszłości. 

Przebudzeniem ze snu może okazać się jednak wizyta w niejednym szpitalu powiatowym dziś. W nich trudno mówić o cyfryzacji już na tym pierwszym etapie, rejestracji, gdzie odwołanie planowej wizyty nawet telefonicznie, graniczy z cudem. W ramach debaty InnovationDay podczas sesji “Medyczna placówka przyszłości” zapytaliśmy ekspertów o to, co powinno być standardem organizacyjnym i technologicznym standardem dziś i jakie dobre praktyki należy zawrzeć w planowanej reformie opieki zdrowotnej by utorować ścieżkę dla nowego standardu placówek medycznych.

Biznes w służbie zdrowia, czyli PPP w ochronie zdrowia

Jednym z największych bolączek polskich szpitali jest ich rentowność, a trudno znaleźć przestrzeń na rozmowy i inwestycjach w innowacje, gdy na co dzień nie starcza na uregulowanie podstawowych zobowiązań finansowych. Wyprowadzenie placówki na dodatni bilans to nie zawsze tylko kwestia wyceny świadczeń, a nierzadko odpowiedniego zarządzania i większej odpowiedzialności za budżet. Tu niekwestionowanym liderem okazuje się wolny rynek i wysokie poczucie odpowiedzialności społecznej biznesu. 

Reklama

Wsparciem dla polskiego systemu ochrony zdrowia może być partnerstwo publiczno-prywatne (PPP), którego kultura w Polsce nie ma głębokich korzeni. Szlaki w tym obszarze przeciera szpital w Żywcu, który w 2020 roku został przejęty przez Grupę InterHealth Canada. Omawiając swoje doświadczenia dyrektor Szpitala Żywiec, Małgorzata Świątkiewicz podkreśliła znaczenie efektywnego zarządzania i elastyczności w działaniu. "Od momentu przejęcia szpitala we wrześniu 2020 roku udało nam się zredukować roczne straty na poziomie 10 mln złotych” - mówiła.

- Działalność, która generuje taką stratę wymagała od nas przeprowadzenia w bardzo krótkim czasie szeregu działań restrukturyzacyjnych. Na dzień dzisiejszy jakość tych świadczeń i ilość, która jest dostarczana pacjentom oceniam bardzo wysoko i uważam, że jesteśmy placówką, która pokazała, że poprzez odpowiednią reorganizację można wyjść do pacjenta, namacalnie skrócić kolejki i pracować na wolumenie świadczeń - mówiła Małgorzata Świątkiewicz.

Reklama

Wyzwania finansowe i płynność

Doświadczenia zagranicznego partnera w Polsce wykazały jednak, że jednym z największych wyzwań jest nieprzewidywalność wpływów finansowych. Dyrektor szpitala w Żywcu zwróciła uwagę na problem z płatnościami za nadwykonania, co negatywnie wpływa na płynność finansową jednostek medycznych. "System płatności za nadwykonania jest nieprzewidywalny, co stwarza duże problemy płynnościowe. Mamy świadczenia nielimitowane, za które wiemy, że NFZ zapłaci, ale często płaci nieregularnie" - wyjaśniła dyrektor​​.

-Nie jesteśmy w stanie przewidzieć swoje płynności, bo nie wiemy czy za zrealizowane świadczenia Fundusz zapłaci za 2, 3 miesiące, czy w niektórych zakresach po roku - mówiła.

Reklama

Wycena świadczeń to sprawa drugorzędna

- Dla mnie istotniejszy z punktu widzenia dyrektora i dostępności do pacjenta, jest wolumen wykonanych świadczeń. Jeżeli chcemy skracać kolejki, jeżeli chcemy zwiększać dostępność świadczeń, pacjentów, to pozwólmy zrobić odpowiedni wolumen i zapłaćmy za ilość wykonanych procedur mówiła Małgorzata Świątkiewicz.

- Bo być może wtedy się okaże, że ta wycena wcale nie musi aż tak wysoko iść do góry. Duża część kosztów działalności szpitala to są koszty stałe i inaczej szpital będzie się bilansował gdy na jednej sali operacyjnej wykona się 5-6 zabiegów, a inaczej zbilansuje się szpital, który wykona tylko jeden taki zabieg. A wiemy, że takie szpitale też funkcjonują. Dla takiej placówki wzrost wyceny świadczeń i tak nie pozwoli na zbilansowanie się. Dlatego powinniśmy postawić na wolumen, a wolumen świadczeń to też dostępność dla pacjenta - podkreślała dyrektor szpitala w Żywcu.

Reklama

Nie możemy oczekiwać innowacji od każdego szpitala

W debacie eksperci podkreślali także istotną rolę nowych technologii zarówno w procesie efektywnego zarządzania placówkami, jak i opieki nad pacjentem. Jak zauważył dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie prof. Tomasz Maciejewski, dużym instytutom badawczym praca z nowymi technologiami i ich rozwój przychodzi łatwiej.

- Mamy większy dostęp do różnych pacjentów, często ciekawych przypadków z chorobami rzadkimi oraz bardziej otwarty personel. Instytut badawczy jest przyzwyczajony do pracy naukowej, do pracy ze studentami wśród, których znacznie łatwiej o liderów innowacji, czy liderów zmiany- mówił.

Reklama

To pochłania też czas i wysiłek pracowników. “W tym czasie mogliby robić coś innego, bezpośrednio związanego z płatnikiem NFZ" - zauważył ekspert. I tu “przydałaby się ścieżka, gdzie wytypowane jednostki, które byłyby inkubatorami innowacji, miałyby dodatkowo płacone za możliwość współuczestniczenia w rozwijaniu, czy też ocenie pewnych aplikacji lub urządzeń, które potem można by zaimplementować w każdym szpitalu w Polsce”. Dlatego też, nie możemy oczekiwać, że w każdym szpitalu w Polsce znajdą się lekarze, pielęgniarki, którzy będą budować i rozwijać innowacje.

- Musimy pamiętać, że większość z nas nie przepada za zmianami, ale zdecydowana większość personelu chętnie skorzysta z nowego, gotowego narzędzia. Na tej samej zasadzie, personel cieszy się gdy może skorzystać z nowego USG, tomografu, czy szkolenia. Natomiast jeżeli tutaj trzeba budować oprogramowanie np. oparte o sztuczną inteligencję, to jest już to proces, który pochłania czas i nie wszyscy mają ku temu zapał, ochotę i przestrzeń - mówił ekspert.

Reklama

 

Nowe technologie zbyt skuteczne w obecnym paradygmacie finansowania ochrony zdrowia

Kluczowe przy rozwoju i zaimplementowaniu nowych technologii dla całego systemu ochrony zdrowia jest zmiana percepcji w zakresie finansowania ochrony zdrowia.

Instytut Matki i Dziecka w Warszawie jest inicjatorem konkursu Mother and Child Startup Challenge i jak zauważa prof. Tomasz Maciejewski, w kuluarach rozmów z managerami ochrony zdrowia w kontekście wdrażania nowych technologii wskazuje się na paradoks, że te najbardziej skuteczne z perspektywy pacjenta innowacje, mogą okazać się de facto, nieopłacalne z perspektywy świadczeniodawcy. - Pewne innowacje mogą negatywnie wpłynąć na stan finansowy niektórych świadczeniodawców. Hipotetycznie jeśli damy pacjentom mojej placówki narzędzie typu self-checker to oni przestaną przychodzić do mojej placówki. Z jednej strony zmniejszy się obłożenie i to dobra wiadomość, z drugiej spadnie nam ruch i zmniejszy się przychód - mówił. Taki problem zauważył jeden ze współuczestników konkursu, w którym jeden z realizatorów projektu po szacunkach spadku ruchu na oddziale ratunkowym o 30%. 

Reklama

-  Dlatego musimy zmienić perspektywę płacenia, na taką gdzie płacimy za efekt działania, a nie za procedurę - podkreślił.

Zmiany też wymaga podejście do struktur organizacyjnych, bo jak zauważył prof. Tomasz Maciejewski, że aby wdrożyć jakiekolwiek technologie wymieniane przez ekspertów, to musi wydarzyć się jedna rzecz - odpowiednie systemy informatyczne.

- Działy informatyczne powinny być przestać kojarzone z panami, którzy wymieniają komputery i podłączają drukarki. To są zespoły ludzi, którzy dbają o jakość, bezpieczeństwo, przesył i dostępność danych. To zespół, który ma lub powinien mieć również pełne umiejętności programistyczne, żeby móc, wprowadzać pewne zmiany w aplikacjach które dostał na potrzeby użytkownika - mówił prof. Tomasz Maciejewski.

Reklama

I kiedy te zmiany się zadzieją, możemy rozwiązać o implementacji nowoczesnych technologii do polskich placówek medycznych.

Na jakie technologie powinna postawić polska ochrona zdrowia?

Obecnie najskuteczniejsze i najbardziej opłacalnymi technologiami z perspektywy systemu są aplikacje, które pozwalają przewidywać dość precyzyjnie zasoby ludzkie i sprzętowe. To przyszłość w optymalizacji pracy placówek - ocenia prof. Tomasz Maciejewski.

Takim przykładem może być system zarządzania szpitalem John Hopkins Hospital, o której wizytacji opowiedział w swojej wypowiedzi Dariusz Dziełak. 

Reklama

- Command Center tego szpitala to taki sposób cyfryzacji, gdzie wyłącznie dzięki wsparciu sztucznej inteligencji, placówka jest w stanie zwiększyć swoją efektywność o 100 łóżek, bez konieczności wybudowania nowego bloku. To nie jest tania technologia i wymaga ona wieloletniego wdrożenia i innego sposobu zarządzania. Jednak zaletą tego typu rozwiązań jest chociażby to, że w dyspozycji szpitala jest pełen symulator do weryfikacji działań swojej placówek na wypadek zakażenia czy pandemii - mówił Dariusz Dziełak.

W parze z tą technologią idą aplikację, które zdejmują czynności administracyjne z personelu medycznego, które są “zmorą” medyków. W ocenie prof. Tomasza Maciejowskiego, nowe technologie pozwalające na opiekę nad pacjentami w warunkach domowych również mają ogromny potencjał w przenoszeniu opieki na odpowiednim i satysfakcjonującym poziomie poza mury szpitala. A, jak podkreślił, powinniśmy chcieć przenieść opiekę “bliżej pacjenta i opiekować się nim w warunkach domowych po to, by nie był w szpitalu, który nigdy nie jest dla niego najbardziej przyjaznym miejscem”. Dlatego w tym celu powinniśmy inwestować w telemedycynę, czy tzw. ubieralne technologie (wearable).

Reklama

Jak zwraca uwagę Dariusz Dziełak w sposób “trochę niezauważony” do podstawy procedur diagnostyki weszła już technologia wspierająca diagnostykę obrazową.

- Byłbym jeszcze ostrożny z rozpoznawaniem, stawianiem diagnoz przy tej technologii, ale na pewno jest istotnym wsparciem diagnostów i radiologów we wskazywaniu obszarów podejrzanych w celu postawienia ostatecznej diagnozy. Pojawiły się już nawet pierwsze badania randomizowane, wskazujące, że najlepszy efekt daje właśnie wsparcie człowieka narzędziem z algorytmem - mówił Dariusz Dziełak.

Choć, jak zauważył prof. Tomasz Maciejewski na świecie już istnieje przykład aplikacji, której algorytm zaimplementowany w działania SOR, po przyjęciu pacjenta z podejrzeniem udaru i wykonaniu u niego badania TK, podejmuje decyzje o dalszych krokach postępowania.

- Tu pojawi się poważny problem legislacyjny. Kwestia odpowiedzialności za decyzję ogranicza  jednak rozwój technologii. Większość producentów czy też dystrybutorów technologii zrzuca tę odpowiedzialność na użytkowników tych narzędzi - komentował Dariusz Dziełak.

W naszym regionie, jak zauważa Katarzyna Fortak-Karasińska, Founding Partner w Kancelarii F/K LEGAL, “legislacja prawna pozostaje w tyle” z nowymi technologiami i o ile przed Unią Europejską trudne kwestie regulacji prawnych w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji to problemy zaczynają się już na szczeblu krajowym przy najbardziej prozaicznych rozwiązaniach.

- Pojawiają się kolejne rozwiązania technologiczne i wszyscy chcielibyśmy, żeby z tą nowoczesnością iść do przodu. Legislacja prawna pozostaje w tym przypadku w tyle, bo albo budzi wątpliwości, albo nawet nie pozwala rozliczyć określonych procedur - mówiła.

Radczyni zwróciła uwagę na prozaiczną sytuację, gdzie świadczeniodawca chce, żeby pacjent podpisywał się na tablecie, ale deklaracja do NFZ musi być papierowa. 

- Kierunek jest przyszłościowy i rozwojowy, ale to są właśnie te takie przykłady, na co dzień utrudniające pracę w szpitalach - podkreśla Katarzyna Fortak-Karasińska.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/06/2024 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości