Coraz więcej gabinetów w Polsce oferuje zabiegi trychologiczne, a pacjenci są coraz bardziej świadomi, że z problemami skóry głowy warto udać się do specjalisty. Mimo to trychologia to wciąż młoda dziedzina – pierwsze specjalistyczne placówki pojawiły się u nas dopiero około 2012 roku. Jakie problemy zdrowotne można dziś skutecznie rozwiązywać dzięki trychologii, wyjaśnia w rozmowie z politykazdrowotna.com Anna Mackojć, trycholog, prezes Instytutu Trychologii.
Trychologia zajmuje się nie tylko badaniem skóry głowy, cebulek i włosów, ale łączy wiedzę z pogranicza dermatologii, medycyny estetycznej, psychologii i biomedycyny. Pomaga zarówno osobom chorym, jak i tym, które po prostu chcą zadbać o jakość swoich włosów – np. w kontekście starzenia się, siwienia czy utraty objętości. Włosy mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie i pewność siebie, dlatego trychologia w XXI wieku staje się nie tylko medyczną, ale także społeczną oraz estetyczną potrzebą.
Dokładnie tak. Wszystko zaczęło się od Instytutu Trychologii, który powstał z myślą o holistycznym podejściu do pacjenta – diagnozowaniu i rozwiązywaniu problemów trychologicznych na wielu poziomach. Z czasem jednak zauważyliśmy ogromną lukę produktową. Nie mogliśmy znaleźć na rynku – także zagranicznym – kompleksowych, skutecznych i bezpiecznych produktów, które spełniałyby oczekiwania zarówno nasze, jak i naszych klientów. Jedne marki oferowały dobry szampon, inne suplement, inne lotion – ale brakowało spójności i skuteczności. Często też produkty różnych firm wchodziły ze sobą w niepożądane interakcje. Dlatego postanowiliśmy stworzyć własne rozwiązania – początkowo tylko na potrzeby pacjentów instytutu, krok po kroku budując całą linię produktów terapeutycznych opartych na konkretnych składnikach aktywnych. Tak powstała marka Molecular Trichology.
Reklama
Dokładnie. Molecular Trichology to marka, która działa terapeutycznie – zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Bo o włosy trzeba dbać kompleksowo – pielęgnować skórę głowy, cebulkę, ale też zadbać o odpowiedni poziom witamin i minerałów w organizmie. Dlatego poza szamponami, apułkami czy maskami mamy też suplementy. Włosy są „ostatnim ogniwem” – organizm najpierw zasila organy wewnętrzne, a dopiero potem „oddaje” składniki odżywcze do włosów. Jeśli gdzieś po drodze czegoś brakuje – włosy będą pierwsze, które to odczują.
Pierwszym specjalistą, do którego warto się udać, jest trycholog – niezależnie, czy ma wykształcenie kosmetologiczne, fryzjerskie czy medyczne. Kluczowe jest doświadczenie i umiejętność właściwej oceny skóry głowy i cebulek włosów.
Nasze produkty nie są lekami, ale działają intensywniej niż typowa pielęgnacja drogeryjna. I choć można próbować je stosować samodzielnie, rekomendujemy kontakt z trychologiem, który właściwie dobierze terapię. Co ważne – receptury Molecular Trichology są tak opracowane, by zminimalizować ryzyko „błędu w doborze”. Składniki aktywują się tylko wtedy, gdy są potrzebne – działają inteligentnie.Reklama
Zdecydowanie tak. Trichoskopia pozwala ocenić stan cebulek, gęstość i grubość włosów, unaczynienie skóry, a nawet wczesne objawy chorób autoimmunologicznych. Badanie trwa około 30 minut i zawsze poprzedzone jest wywiadem. Dobrze jest przyjść na taką wizytę z nieumytą głową (12–24 godziny), by zobaczyć, jak rzeczywiście pracuje skóra.
Nie mamy danych sprzed pół wieku, ale na podstawie 10 lat doświadczeń możemy powiedzieć, że problemów jest więcej. Głównym czynnikiem jest stres – to on nasila np. łuszczycę czy łysienie plackowate. Do tego dochodzą źle prowadzone diety (np. eliminacyjne, wegetariańskie), zanieczyszczenie powietrza czy nadmiar zabiegów estetycznych. Włosy reagują na każdą zmianę. I choć wyglądają jak coś martwego, to są lustrem naszego zdrowia.
Reklama
Włosy należy myć tak często, jak tego potrzebujemy – byle nie za rzadko. Codzienne mycie nie szkodzi, jeśli używamy odpowiedniego szamponu, dobranego do skóry głowy, a nie do włosów. Mycie to higiena – tak samo jak kąpiel czy mycie zębów. Gruczoły łojowe i potowe pracują nieustannie, wydzielając sebum i pot, które tworzą naturalną warstwę ochronną skóry. Jednak ich nadmiar to idealne środowisko dla rozwoju bakterii czy grzybów. Zbyt rzadkie mycie może prowadzić do łupieżu, świądu czy stanów zapalnych.
Oczywiście można próbować produktów drogeryjnych, ale często jest to strata czasu i pieniędzy. Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją, że klient wydał więcej na "eksperymenty", niż wynosiłby koszt dobrze dobranej terapii od początku. Reklama nie uwzględnia indywidualnych potrzeb skóry – specjalista tak.
ReklamaJeśli chcemy skutecznie rozwiązać problem, warto postawić na diagnozę i profesjonalne podejście. Pielęgnacja włosów to nie tylko kwestia szamponu. Pamiętajmy, że mamy realny wpływ na część żywą włosa, czyli na cebulkę, która znajduje się w skórze głowy. To właśnie ona odpowiada za wzrost i jakość włosa — i wymaga pielęgnacji zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Zawsze porównuję to do troski o rośliny. Jeśli chcemy, by kwiat dobrze rósł, musimy zapewnić mu odpowiednie warunki — i nawóz (czyli „wsparcie od wewnątrz”), i słońce (czyli „działanie zewnętrzne”). Tak samo jest z włosami.
Dlatego w naszej marce Molecular Trichology zdecydowaliśmy się wprowadzić także suplementy. Bardzo często problemy z włosami mają swoje źródło w organizmie: niedobory, zaburzenia hormonalne, przewlekły stres czy problemy trawienne — to wszystko może odbić się na kondycji włosów. Czasem też mamy sytuacje, w których głównym problemem jest stan skóry głowy – np. łojotok, łuszczyca czy łojotokowe zapalenie skóry. Wtedy niezbędna jest odpowiednia pielęgnacja zewnętrzna: maski, ampułki, szampony. To one odpowiadają za zdrowe środowisko dla wzrostu włosów. A zdrowa skóra głowy to podstawa zdrowego włosa.
Musimy też pamiętać, że włosy są „ostatnie w kolejce”, jeśli chodzi o zaopatrzenie organizmu w składniki odżywcze. Organizm najpierw zaspokaja potrzeby ważniejszych narządów – a dopiero potem „myśli” o włosach. Dlatego jeśli gdzieś po drodze pojawiają się niedobory minerałów, witamin czy zaburzenia metaboliczne, włosy tego po prostu nie dostaną. I to właśnie wtedy suplementacja może być kluczowym elementem terapii.Reklama
To zależy. Siwienie może mieć różne przyczyny – od niedoboru witamin, przez stres, po choroby autoimmunologiczne (np. bielactwo). Zanim sięgniemy po „szampon na siwiznę”, warto sprawdzić poziomy B12, miedzi i innych mikroelementów, a także zbadać cebulki włosowe. Siwienie czasami może oznaczać chorobę autoimmunologiczną, na przykład bielactwo. Więc w zależności od tego, w jakim wieku znajduje się osoba, która zgłasza się z problemem, jak ten proces siwienia na tej głowie wygląda. Jeśli siwienie to naturalny proces związany z wiekiem, szampon tego nie zatrzyma – może jedynie „maskować” siwiznę, nadając włosom inny kolor. Ale po odstawieniu preparatu efekt znika. To trochę jak tasiemka owinięta wokół włosa – nie działa na przyczynę, tylko na skutek.
Szampon nie zatrzyma poziomu minerałów. Niektórzy mówią, że siwiejemy ze stresu i jest w tym sporo prawdy, ponieważ stres zużywa witaminy, szczególnie z grupy B. Jeżeli ich nie uzupełnimy, to ten proces postępuje. W młodości mamy wysoki poziom melanocytów w każdym włosie. Wyobraźmy sobie, że są jak groszki czekolady w szklance. Na początku życia mamy ją pełną. Każdego dnia zjadamy jednego groszka. Ale jeśli mamy dużo stresu, to codziennie zjadamy nawet po pięć. I czasami nie starcza tych groszków już na całe życie. Niektórzy mają siwiznę już w wieku 30–40 lat, a niektórzy wcale.
Reklama
Z pewnością nie jest to tanie rozwiązanie, nawet jeśli mówimy o turystyce medycznej za granicą. Ale, jak wspomniałam na początku, włosy mają ogromne znaczenie – społeczne, estetyczne i wizualne. To element naszej atrakcyjności, niezależny od płci. Jeśli nie da się już pomóc pacjentowi metodami trychologicznymi, a takie przypadki się zdarzają – gdy ktoś trafia do gabinetu po prostu zbyt późno – przeszczep może być ostatnią opcją. Trzeba pamiętać, że włos ma swój cykl życia. Kiedy ten cykl zanika, np. w wyniku łysienia androgenowego, pewnych procesów nie da się już cofnąć. Pozwolę sobie na prostą metaforę: to trochę tak, jakby doniczka została zalana betonem. Możemy mieć najlepsze nawozy i idealne światło, ale nic już w niej nie urośnie. I właśnie wtedy, jako kolejny etap, pojawia się możliwość przeszczepu włosów. Przy tej okazji chcę podkreślić: bardzo zachęcam do weryfikowania klinik i rozważnego wyboru miejsca zabiegu. Nie mam nic przeciwko turystyce medycznej, ale przypominam, że to wciąż jest ingerencja chirurgiczna – mimo że estetyczna. Warto więc podejść do niej z rozwagą i pełną świadomością.
Nasze produkty dostępne są w gabinetach trychologicznych, najczęściej po wcześniejszej konsultacji i badaniu. To ważne, bo tylko wtedy kosmetyki są odpowiednio dobrane do indywidualnych potrzeb skóry głowy i włosów. Dzięki temu efekty przychodzą szybciej i są bardziej widoczne. W dzisiejszych czasach wszyscy chcemy rezultatów "na już". Nie mamy cierpliwości, by czekać. Ale jeśli dobrze wyjaśnimy pacjentowi proces regeneracji, zrozumie, że organizm potrzebuje czasu. Komórki skóry też mają swój cykl życia – i ten cykl musi się domknąć, czasem nawet dwukrotnie, by osiągnąć trwałe efekty. Dla wielu osób sześć czy osiem tygodni to wieczność. Tymczasem w biologii to naprawdę bardzo krótki okres. Trzeba po prostu dać sobie i swojej skórze czas.
Reklama
Autor: D.J.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mi ostatnio zaczyna dolegać łzs...
I znalazłaś coś dobrego na to?
Mi ostatnio zaczyna dolegać łzs...
I znalazłaś coś dobrego na to?