Polska stoi dziś w obliczu zwiększonego ryzyka chorób zakaźnych – alarmują eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych (OPZChI). W ich ocenie polityka szczepień powinna być stabilna, oparta na dowodach naukowych i ściśle dopasowana do realiów krajowego systemu ochrony zdrowia oraz aktualnej sytuacji epidemiologicznej.
Specjaliści Rady Naukowej OPZChI wskazują, że niepokój budzą zagraniczne decyzje dotyczące zmian w kalendarzach szczepień, które – ich zdaniem – nie powinny być automatycznie przenoszone na grunt polski. Chodzi m.in. o aktualizację harmonogramu szczepień w Stanach Zjednoczonych, gdzie zmniejszono liczbę rutynowych szczepień dla dzieci z 17 do 11, przenosząc część z nich – przeciw rotawirusom, grypie, COVID-19, RSV, WZW typu A i B oraz meningokokom – do kategorii decyzji indywidualnych.
Z najnowszymi zmianami nie zgadzają się także amerykańscy pediatrzy. Eksperci Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego (AAP) nie włączyli propozycji do swojego harmonogramu szczepień, argumentując, że nie pojawiły się nowe dowody naukowe uzasadniające ograniczenie rutynowych szczepień dzieci i młodzieży. Jak podkreślają, rekomendacje powinny wynikać z medycyny opartej na faktach, a nie z decyzji administracyjnych.
Podobne stanowisko zajmują polscy specjaliści. Ich zdaniem krajowa sytuacja epidemiologiczna – w tym utrzymująca się wysoka zachorowalność na krztusiec czy odrę – wymaga utrzymania dotychczasowych standardów profilaktyki.
- Polityka szczepień w Polsce musi pozostać niezależna, oparta na danych i dostosowana do realiów epidemiologicznych – przekazali eksperci OPZChI.
Przewodniczący Rady Naukowej OPZChI, prof. Adam Antczak, podkreśla, że zagrożenie chorobami zakaźnymi realnie rośnie.
- Nasze stanowisko to apel o rozsądek i konsultowanie zmian w polityce szczepień w oparciu o lokalne dane epidemiologiczne – zaznacza.
Z kolei przewodniczący Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, prof. Marcin Czech, zwraca uwagę na konieczność merytorycznych podstaw działań profilaktycznych.
- Jesteśmy za opartą na danych naukowych i rzeczywistej sytuacji epidemiologicznej debatą o jakości polityki zdrowotnej, a nie za kopiowaniem zagranicznych rozwiązań. Pamiętajmy, że szczepienia to inwestycja, dzięki czemu znacząco ograniczamy koszty leczenia w przyszłości – podkreśla.
Eksperci przypominają również, że spadający poziom wyszczepialności przekłada się na wzrost zachorowań.
- Dzieci chorują na ciężkie choroby, którym wiemy, jak zapobiegać. Mimo dostępnych szczepień, liczba przypadków rośnie, co wynika ze zbyt niskiego poziomu wyszczepialności. To realne zagrożenie nie tylko dla zdrowia indywidualnego, ale i dla całej populacji – ostrzega dr hab. n. med. Ernest Kuchar.
Reklama
Zdaniem ekspertów OPZChI dopasowana i stabilna polityka szczepień to jeden z filarów nowoczesnej profilaktyki zdrowotnej oraz jeden z najbardziej opłacalnych elementów systemu ochrony zdrowia. Każda zaszczepiona osoba oznacza nie tylko mniejsze ryzyko hospitalizacji, lecz także realne ograniczenie kosztów leczenia, absencji w pracy oraz długotrwałych powikłań zdrowotnych.
Eksperci zwracają jednocześnie uwagę na rosnące znaczenie zakażeń wirusem RS (RSV), szczególnie wśród osób starszych. Infekcja ta zwiększa ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych, hospitalizacji, a nawet zgonu, dlatego – jak podkreślają specjaliści – warto rozważyć szczepienie nawet po niedawnym przechorowaniu.
- Szkodliwym mitem jest, że przebycie infekcji RSV zapewnia pacjentowi odpowiedni poziom ochrony. Ponowne infekcje tym wirusem są bardzo częste i mogą mieć miejsce podczas jednego sezonu epidemicznego – powiedział dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Specjalista wyjaśnia, że szczepienie przeciw RSV pobudza produkcję wysokich stężeń przeciwciał skutecznie neutralizujących wirusa, podczas gdy odporność po naturalnej infekcji jest ograniczona i krótkotrwała. Jak dodał, podanie jednej dawki szczepionki zapewnia wysoką ochronę przez co najmniej dwa sezony.
Syncytialny wirus oddechowy jest jedną z głównych przyczyn zakażeń dolnych dróg oddechowych. Choć przez lata kojarzony był głównie z małymi dziećmi, obecnie wiadomo, że stanowi poważne zagrożenie także dla seniorów i osób z chorobami współistniejącymi.
Prezes-elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, dr Michał Sutkowski, zaznacza, że u dorosłych infekcja RSV często przypomina zwykłe przeziębienie.
- Infekcja RSV u osób dorosłych wygląda zazwyczaj jak zwykłe przeziębienie, któremu towarzyszą: katar, kaszel, nieco podwyższona temperatura. Czasem może przebiegać zupełnie bezobjawowo – tłumaczy.
Reklama
Jednak u osób po 60. roku życia i pacjentów przewlekle chorych zakażenie może mieć ciężki przebieg, prowadząc do duszności, powikłań sercowo-naczyniowych, a nawet konieczności hospitalizacji i długiej rekonwalescencji. Jak wskazują dane przywoływane przez specjalistów, powikłania kardiologiczne – takie jak migotanie przedsionków, niewydolność krążenia czy zawał serca – dotyczą blisko jednej czwartej seniorów z infekcją RSV.
Eksperci podkreślają, że w przypadku zakażeń RSV u dorosłych problemem pozostaje zarówno utrudniona diagnostyka, jak i brak skutecznego leczenia przyczynowego. Testy antygenowe mają niższą czułość u seniorów, a negatywny wynik nie wyklucza w pełni infekcji.
Dodatkowo wirus RSV zwiększa podatność na wtórne infekcje bakteryjne, w tym zakażenia pneumokokowe, co może prowadzić do zapalenia płuc i dalszego szerzenia się bakterii w otoczeniu.
Specjaliści są zgodni, że najskuteczniejszą strategią walki z RSV pozostaje profilaktyka w postaci szczepień. Dostępne obecnie szczepionki białkowe wykazują wysoką skuteczność zarówno w badaniach klinicznych, jak i w praktyce. Redukują ryzyko ciężkiego przebiegu choroby, powikłań i hospitalizacji, a także zmniejszają obciążenie systemu ochrony zdrowia.
- Zapobieganie zakażeniom jest po prostu tańsze niż leczenie. A redukcja liczby hospitalizacji przekłada się także na zmniejszenie presji na system ochrony zdrowia – podkreśla dr hab. Piotr Rzymski.
Eksperci przypominają również, że szczepienie przeciw RSV można wykonać w dowolnym momencie sezonu infekcyjnego, a ochrona utrzymuje się przez co najmniej dwa sezony. W obliczu rosnącej liczby zachorowań i spadku liczby szczepień od początku roku apelują o większą świadomość zagrożenia – zwłaszcza wśród seniorów i osób z chorobami przewlekłymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze