Politycy mówią o zagrożeniu bezpieczeństwa, pokazując coraz liczniejsze uzbrojenie i coraz większe wydatki na wojsko. W takiej sytuacji wypada zapytać, czy jesteśmy jako państwo przygotowani również medycznie na ewentualne działania wojenne. Zadaliśmy te pytania ekspertom, z którymi spotkaliśmy się podczas 5. edycji konferencji naukowo-szkoleniowej Innovation Day, organizowanej przez politykazdrowotna.com.
Kiedy myślimy o sytuacji kryzysowej związanej z polem walki, myślimy o żołnierzach. Jednak to umiejętności każdego cywila mogą się okazać kluczowe w przypadku konfliktu zbrojnego, który zwykle wiąże się z rannymi. Podczas konferencji Innovation Day, rozmawialiśmy o tym, jak można się przygotować do ewentualnej sytuacji kryzysowej. Według eksperta dra n. med. Tomasza Sanaka, Kierownika Zakładu Ratownictwa Medycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. najważniejsza jest umiejętność zachowania się w sytuacji zagrożenia i udzielenia pierwszej pomocy osobie poszkodowanej najbliżej nas.
Zaproszeni prelegenci, którzy mają doświadczenie w udzielaniu pierwszej pomocy medycznej tam, gdzie trwa wojna, wskazywali na dużą różnicę między dotychczasowymi doświadczeniami, wyniesionymi z wojen, w których brali udział polscy żołnierze. Wskazywali na różne podejście do obrażeń odnoszonych w Afganistanie i Ukrainie. Zapytaliśmy eksperta, czym się zatem różni medycyna afgańsko-iracka od tej ukraińskiej? Jakie zmiany na przestrzeni lat widzimy w medycynie pola walki?
- Identyfikujemy znaczące różnice między zabezpieczeniem medycznym i rodzajem obrażeń, do jakich dochodziło w Iraku i w Afganistanie, a tym, co ma miejsce obecnie na Ukrainie. To wynika z rodzaju broni, która jest używana podczas konfliktu. W Iraku i Afganistanie przede wszystkim były to wybuchy improwizowanych ładunków wybuchowych, czyli broń „niskoenergetyczna”, która powodowała obrażenia wśród kilkunastu pacjentów – tłumaczy dr n. med. Tomasz Sanak,
- Jeżeli chodzi o to, co ma miejsce na Ukrainie, to tam coraz częściej używane są rodzaje broni o charakterze wysokoenergetycznym, które powodują obrażenia większej skali i jednocześnie większą liczbę poszkodowanych – dodaje specjalista.
Mimo iż wojna toczy się za granicą, a nie w naszym kraju, należy przygotowywać się na sytuacje kryzysowe. Współczesny świat jest nieprzewidywalny i zagrożenie bezpieczeństwa może pojawić się niespodziewanie. Zapytaliśmy więc dra Tomasza Sanaka, czy i jak można się przygotować do takiej sytuacji, czy to jest potencjalny konflikt zbrojny, czy inne wydarzenie, w którym mamy wielu poszkodowanych.
- Uważam, że decydenci powinni zadbać o odpowiednią edukację wśród cywili. Powinno to odbywać się poprzez różnego rodzaju kampanie społeczne. Może e-learningi i webinaria na ten temat? Jednak przede wszystkim powinniśmy wrócić do szkół podstawowych i średnich z lekcjami przysposobienia obronnego albo bezpieczeństwa wewnętrznego, gdzie uczymy procedur reagowania na tego typu kryzysy, a także udzielania pierwszej pomocy – powiedział dr Sanak. – Jako obywatele, którzy nie jesteśmy medykami, musimy być świadomi tego, że w sytuacji ataku, w pierwszej kolejności, w pierwszych kilkunastu minutach, to od nas będzie zależało życie kolegi i koleżanki. To my musimy nauczyć się udzielania pierwszej pomocy – dodał ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze