Dodatek covidowy nie tylko podzielił medyków w szpitalach, wiele kobiet w ciąży i tych przebywających na zwolnieniach lekarskich nie wie, czy ma prawo do podwyższonego świadczenia. Problem bowiem polega na tym, że pieniądze wypłacane są po tym jak osoby uprawnione poszły na zwolnienia.
„W maju b.r. okazało się ze dostaniemy jednak dodatki covidowe za każdy przepracowany miesiąc zgodnie z wytycznymi NFZ. Jednocześnie do maja pracowałam, ale z powodu ciąży, w jej 12 tygodniu przebywam na zwolnieniu. W kadrach naszego laboratorium, które obsługiwało szpital covid-owy, powiedziano mi, że wypłacą mi należne dodatki covid-owe. Tyle, że dostałam także informacje, że nie można mi już teraz doliczyć tego do podstawy wynagrodzenia. Czyli nie wpłynie to na podwyższenie mojego zasiłku chorobowego a później macierzyńskiego. Natomiast pani w ZUS, kiedy przedstawiłam jej te sytuacje powiedziała, że po wypłaceniu mi zaległych dodatków covid-owych, powinnam mieć na nowo przeliczona podstawę, ponieważ pieniądze otrzymam za miesiące przepracowane. Kto ma rację?” – pyta czytelniczka.
Poniekąd niepewności, w jakiej są teraz ciężarne medyczki, winny jest sposób konstrukcji przyznawania dodatku covid-owego. Otóż został on przyznany lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, laborantom pracującym z pacjentami chorymi na COVID-19, a także osobom świadczącym usługi medyczne na SOR-ach i izbach przyjęć. Dodatek covidowy przysługiwał w wysokości 100 proc. wynagrodzenia danej osoby, ale jego maksymalna kwota to 15 000 zł.
Dodatek covid-owy nie umocowany w prawie
Szkopuł w tym, że minister zdrowia przyznał medykom dodatek mocą polecenia od listopada 2020 r. W wielu przypadkach dyrektorzy szpitali nie wiedzieli, czy mogą wnioskować o drugą pensję dla pracowników do NFZ czy nie. Bo to, że o pieniądze wystąpili dla personelu oddziałów covid-owych, było jasne. Ale wątpliwe było czy przysługuje on np. lekarzowi, który raz w miesiącu wziął dyżur na SOR i liczył także na dodatkowe wynagrodzenia jak za cały miesiąc.
Stąd wiele osób dostało drugą pensję z opóźnieniem. Z wyrównaniem za poprzednie miesiące. Faktycznie, kobieta która zaszła w ciążę i poszła na zwolnienie, mogła nie zdążyć zobaczyć dodatku covid-owego na koncie.
Inna sprawa jest taka, że przyznanie tego dodatku nie jest umocowane prawnie. Minister zdrowia nie wydał tu żadnego rozporządzenia, a tylko polecenie. Ustawodawca natomiast przyznał dodatki jedynie pracownikom delegowanym przez wojewodę do zwalczania epidemii mocą ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń oraz chorób zakaźnych u ludzi.
- Polecenie ministra zdrowia nie jest żadnym źródłem prawa. Dlatego w mojej ocenie dodatek nie powinien być wliczany do podstawy wynagrodzenia, od której liczy się zasiek chorobowy, a później macierzyński. Takie rzeczy reguluje się przepisami, a nie poleceniami ministra - wskazuje Radosław Tymiński, adwokat i specjalista od prawa medycznego specjalizujący się w obronie praw lekarzy.
Do zasiłku wlicza się inne składniki wynagrodzenia
Zgodnie bowiem z art. 42 ustawy o świadczeniach macierzyńskich, w razie choroby i macierzyństwa, pracownik do podstawy wymiaru zasiłku chorobowego powinien mieć wliczone premie, nagrody i inne składniki wynagrodzenia w kwocie wypłaconej za miesiące kalendarzowe, z których wynagrodzenie przyjmuje się do podstawy ustalenia wymiaru zasiłku. Ale już nagrody rocznej się tu nie wlicza.
Dalej ten sam przepis stanowi, że do podstawy wymiaru zasiłku chorobowego powinno być wyliczone średnie wynagrodzenie, łącznie z dodatkowymi składnikami pensji za dwanaście miesięcy wstecz. Czyli cztery kwartały poprzedzające pójście przez pracownika na zwolnienie. Analogicznie jest z zasiłkiem macierzyńskim.
Powstaje w związku z tym pytanie czym są inne składniki wynagrodzenia i czy nie jest nim dodatek covid-owy, gdyż niektórzy prawnicy uważają, że to jest składnik wynagrodzenia.
- Wyłączenie tego dodatku z podstawy wymiaru zasiłku chorobowego czy macierzyńskiego byłoby wyłączeniem praw nabytych. Pomimo, że ten dodatek covid-owy został przyznany mocą polecenia ministra zdrowia. Pozbawienie tego kobiety byłoby niezgodne z zasadami współżycia społecznego- wskazuje Waldemar Urbanowicz, adwokat z kancelarii Gujski Zdebiak i Wspólnicy. Jego zdaniem ZUS nie powinien odmawiać wypłaty świadczeń uwzględniających zasiłki.
Co ciekawe, lekarka przebywająca na zwolnieniu z powodu ciąży, a zatrudniona w jednym ze szpitali covid-owych w Warszawie, dostaje zasiłek chorobowy z ZUS, uwzględniający dodatek covid-owy.
Dla ZUS dodatek covid-owy jest składnikiem wynagrodzenia
A co na to wszystko ZUS? Na stronie internetowej centrali organu rentowego, zawisła informacja, z której wynika, że w związku z tym, że dodatek covidowy jest składnikiem wynagrodzenia przysługującym za czas pracy na oddziałach covidowych, czyli w czasie trwania epidemii, należy uznać, że jest to składnik wynagrodzenia przysługujący do określonego terminu, tj. do zakończenia stanu epidemii. Zatem, powinien być uwzględniany przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku, który przysługuje nie dłużej niż do zakończenia stanu epidemii.
- Czyli pani laborantka, nawet jeśli dostanie wyrównanie wynagrodzenia za miesiące, w których pracowała, powinna mieć wliczone do podstawy wymiaru jej zasiłku chorobowego a później macierzyńskiego- podsumowuje Waldemar Urbanowicz.
ZUS jednak zaznacza, że dodatku covid-owego nie wyliczać się będzie do średniej z dwunastu miesięcy poprzedzających przejście na zwolnienie lekarskie za miesiące, w których kobieta poszła na zwolnienia z innych powodów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!