Czy reklama alkoholu powinna zniknąć z przestrzeni publicznej w Polsce? Podczas posiedzenia sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, która analizuje projekty zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, starły się dwa wyraźne stanowiska. Organizacje społeczne i eksperci zdrowia publicznego domagają się całkowitego zakazu reklamy alkoholu i napojów bezalkoholowych imitujących alkohol. Z kolei przedstawiciele biznesu i handlu ostrzegali przed nadmierną regulacją, wskazując na konsekwencje gospodarcze i prawne nowych przepisów.
Decyzja o wprowadzeniu nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Warszawie zbiegła się w czasie z debatą w Sejmie o zaostrzeniu ogólnokrajowych regulacji dotyczących marketingu alkoholu. Stołeczni radni przyjęli uchwałę wprowadzającą od 1 czerwca zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach 22.00–6.00 na terenie całego miasta.
Wcześniejsze pilotażowe ograniczenia w Śródmieściu i na Pradze-Północ przyniosły pierwsze efekty – spadek liczby interwencji służb oraz zmiany w nocnej aktywności mieszkańców. W tym samym czasie sejmowa podkomisja analizuje projekty ustaw dotyczące m.in. reklamy alkoholu, promocji cenowych i dostępności produktów alkoholowych.
Podkomisja nadzwyczajna zajmuje się analizą dwóch poselskich projektów zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz powiązanych regulacji dotyczących systemu ochrony zdrowia i rynku medialnego. Projekty obejmują szeroki zakres zmian dotyczących reklamy alkoholu, marketingu produktów alkoholowych, promocji cenowych, sposobów ekspozycji w sklepach oraz obowiązkowych oznaczeń na opakowaniach.
Na początku obrad zapowiedziano, że prace będą prowadzone w blokach tematycznych - takie rozwiązanie zaproponował poseł Janusz Cieszyński, aby uporządkować dyskusję i umożliwić szerokie wysłuchanie opinii strony społecznej.
Przewodniczący podkomisji Grzegorz Napieralski z KO podkreślił, że obecne posiedzenie poświęcono przede wszystkim zagadnieniom reklamy, marketingu, promocji cenowej oraz form produktów i opakowań alkoholu. Wskazał, że parlamentarzyści będą mogli zgłaszać poprawki do projektów ustaw do 8 kwietnia.
Jednym z najczęściej powracających wątków podczas dyskusji był wpływ reklamy alkoholu, w tym napojów 0%, na dzieci i młodzież. Przedstawiciele organizacji społecznych oraz środowisk medycznych przekonywali, że marketing alkoholu i produktów go imitujących przyczynia się do wcześniejszej inicjacji alkoholowej.
Jan Pieniążek z Fundacji GrowSpace przypomniał, że jego organizacja prowadzi kampanię „0% Prawdy”, w której analizowany jest wpływ reklamy alkoholu i napojów bezalkoholowych na młodych odbiorców. W swoim wystąpieniu wskazał, że reklamy alkoholu – także tych produktów oznaczanych jako 0% – normalizują spożywanie alkoholu wśród dzieci i młodzieży.
Jak podkreślił przedstawiciel fundacji:
Reklamy same z siebie mają zachęcać do kupna, do sprzedaży, więc nikogo nie powinno dziwić, że reklama alkoholu pokazująca szczęśliwy obraz rodzin czy bawiącej się młodzieży będzie zachęcać młodzież do kupna alkoholu”.
Reklama
Pieniążek zwrócił także uwagę na wyniki badań opinii publicznej, według których ponad 81 proc. Polaków popiera zaostrzenie polityki antyalkoholowej, w tym wprowadzenie zakazu publicznej reklamy alkoholu.
Podobny pogląd przedstawił prof. Andrzej Fal, który wskazał na zjawisko coraz wcześniejszego kontaktu młodych ludzi z alkoholem. Ekspert zwrócił uwagę na problem marketingu produktów bezalkoholowych imitujących alkohol.
Jak powiedział:
Wiek inicjacji alkoholowej w Polsce w ciągu ostatniej dekady obniżył się o prawie dwa lata. To jest dramatyczne przyspieszenie.
Reklama
Profesor podkreślił również, że koncepcja tzw. redukcji szkód, czyli zastępowania alkoholu napojami bezalkoholowymi, nie może być stosowana w przypadku dzieci i młodzieży. W jego opinii jedynym skutecznym rozwiązaniem jest całkowite wyeliminowanie wizualnej obecności alkoholu w przestrzeni publicznej, czyli ban na reklamę alkoholu.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów była kwestia reklamy piwa bezalkoholowego. Część ekspertów uważa, że marketing takich produktów jest w praktyce formą reklamy marki alkoholowej.
Dr Tomasz Sińczak, prezes Fundacji Forum Konsumentów, przywołał raport Światowej Organizacji Zdrowia z 2022 roku, w którym reklama piwa bezalkoholowego została określona jako tzw. reklama zastępcza.
Jak tłumaczył:
Raport WHO bezpośrednio definiuje reklamę piwa bezalkoholowego jako reklamę zastępczą w stosunku do produktów alkoholowych.
Ekspert wskazał również na badania opinii publicznej pokazujące, że ponad 70 proc. respondentów dostrzega związek pomiędzy reklamą piwa bezalkoholowego a promocją marek alkoholowych.
Z kolei Katarzyna Garbowska, psychoterapeutka ze Stowarzyszenia Wolni od Nałogów, mówiła o konsekwencjach takich działań marketingowych w praktyce terapeutycznej. Podkreśliła, że identyczne opakowania i branding napojów alkoholowych i bezalkoholowych mogą działać jak tzw. wyzwalacze sensoryczne dla osób zmagających się z uzależnieniem.
Siedzę tu jako ktoś, kto skutki decyzji podejmowanych na tej sali widzi nie w tabelach, ale w gabinetach i w domach - mówiła.
Garbowska przytoczyła także przykład nastolatka, który – jak mówiła – rozpoczął kontakt z alkoholem od piwa bezalkoholowego, a w ciągu roku przeszedł do regularnego picia alkoholu.
Miałam w terapii 14-latka, który zaczął od reklamowanych piw zero. W ciągu roku przeszedł na sześć-osiem jednostek alkoholu dziennie. Marka była dokładnie ta sama. Dla osoby wychodzącej z nałogu jest dokładnie ten sam mechanizm. Ta sama butelka, ten sam dźwięk i smak. W terapii nazywamy to wyzwalaczem sensorycznym.
A komisji sejmowej dostarczyła banery z bliźniaczo podobnymi do butelek piwa butelkami oranżady dla najmłodszych, tłumacząc:
Dziś, w trakcie procedowania tej ustawy, na rynek trafiają kolejne produkty: melonżada, arbużada czy frużada 0 proc. – wszystkie stylizowane na oranżady. To słowo, które każde polskie dziecko kojarzy z latem, wakacjami i basenem. Jednocześnie producent informuje, że produkty te osiągają rekordowy poziom penetracji wśród młodych odbiorców.
Reklama
Jak podkreśliła, podobne mechanizmy były wcześniej stosowane w przemyśle tytoniowym.
Kiedyś mieliśmy czekoladowe papierosy. Chodziło o to, żeby dzieci oswajały gest, rytuał i markę. Dziś opisujemy to w podręcznikach jako klasyczne studium manipulacji marketingowej. Moim zdaniem mamy do czynienia z bardzo podobnym zjawiskiem – tylko w innym opakowaniu – stwierdziła.
Przedstawiciele branży alkoholowej i handlu zdecydowanie sprzeciwiali się postulatom całkowitego zakazu reklamy alkoholu.
Michał Błaszczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wskazywał, że projekty ustaw nie przedstawiają dowodów na nieskuteczność obecnych regulacji dotyczących reklamy alkoholu.
Jak podkreślił:
Pomimo dopuszczalności tej reklamy spożycie alkoholu w Polsce nieprzerwanie spada od 2018 roku.
Według przedstawiciela organizacji biznesowej szczególnie problematyczne jest objęcie zakazem reklamy piwa bezalkoholowego, ponieważ – jak argumentował – wzrost sprzedaży tych produktów świadczy o zmianie nawyków konsumentów i ograniczaniu spożycia alkoholu.
Podobne stanowisko zaprezentował Bartosz Morzycki ze Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, który zwracał uwagę na różnice między rynkiem piwa a przemysłem spirytusowym.
Jak powiedział:
Piwo to nie wódka i w bardzo wielu kwestiach różni się od przemysłu spirytusowego.
Morzycki wskazywał również, że reklama piwa służy przede wszystkim budowaniu konkurencji między markami, a nie zwiększaniu całkowitego spożycia alkoholu.
Kolejnym problemem legislacyjnym omawianym podczas posiedzenia była definicja promocji napojów alkoholowych w projektowanych przepisach.
Filip Mazurkiewicz z organizacji Pracodawcy RP ocenił, że proponowana definicja jest zbyt szeroka i nieprecyzyjna. Zwrócił uwagę, że obejmuje ona m.in. rabaty, pakiety promocyjne czy programy lojalnościowe, a także „inne niewymienione z nazwy korzyści majątkowe”:
Tworzy to otwarty katalog działań, co jest szczególnie ryzykowne w kontekście proponowanych wyższych sankcji karnych.
Podobne zastrzeżenia zgłosił Tomasz Olszówka, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw, który ostrzegł, że zbyt szerokie przepisy mogą uderzyć przede wszystkim w małe lokalne firmy.
Według eksperta nowe regulacje mogą utrudnić funkcjonowanie lokalnych wydarzeń czy małych producentów alkoholu, nie rozwiązując jednocześnie problemów społecznych związanych z nadużywaniem alkoholu.
W trakcie debaty pojawił się także problem marketingu alkoholu w internecie, zwłaszcza w mediach społecznościowych.
Dawid Panek z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazał, że projektowane przepisy powinny wprost odnosić się do działalności influencerów.
Jak podkreślił:
Ustawa antyalkoholowa powinna być krok przed współczesnymi czasami.
Ekspert zwrócił uwagę, że młodzież coraz częściej styka się z przekazami marketingowymi nie w telewizji, lecz w mediach społecznościowych i na platformach streamingowych.
Argumenty zdrowotne były wzmacniane przez analizy ekonomiczne dotyczące kosztów społecznych spożycia alkoholu.
Barbara Błaszczak, prawniczka i ekonomistka z Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki, wskazała, że koszty społeczne związane z alkoholem znacząco przewyższają wpływy budżetowe z podatków.
Sam fakt spożycia napojów alkoholowych generuje bardzo istotne koszty społeczne, które nie są w żaden sposób rekompensowane poprzez wpływy z podatku akcyzowego - przypomniała.
Ekspertka przywołała także dane pokazujące wzrost spożycia alkoholu w Polsce po liberalizacji przepisów dotyczących reklamy piwa na początku XXI wieku.
W trakcie posiedzenia pojawiły się również pytania o wpływ nowych przepisów na rozwijającą się w Polsce enoturystykę. Obawy w tej sprawie zgłosił Tytus Fokszan z Izby Gospodarczej Lubuskich Winnic, który wskazał, że w ostatnich dwóch dekadach region lubuski stał się jednym z liderów odradzania tradycji winiarskich w Polsce. Wraz z rozwojem winnic rośnie także popularność wydarzeń takich jak festiwale winiarskie, kiermasze czy zielonogórskie Winobranie.
Fokszan zwrócił uwagę, że coraz więcej małych winnic rozwija ofertę turystyczną i przyjmuje gości, a enoturystyka staje się ważnym elementem lokalnej gospodarki. Pytał więc, czy projektowane przepisy dotyczące reklamy i promocji alkoholu nie zagrożą organizacji takich wydarzeń.
Przewodnicząca podkomisji Wioleta Tomczak zapewniła, że w obecnym kształcie jednego z projektów nie widać bezpośredniego zagrożenia dla enoturystyki, a parlamentarzyści będą szukać rozwiązań uwzględniających specyfikę regionów winiarskich.
Sceptyczny wobec pozostawienia takiej przestrzeni był jednak poseł Włodzisław Giziński, który ostrzegł, że festyny mogą stać się sposobem na obchodzenie zakazu reklamy alkoholu:
Jeśli zakażemy reklamy wszędzie, a pozostawimy festyny, to w każdej gminie będzie nie Oktoberfest, tylko Saturday Fest – grzmiał.
Dyskusja w podkomisji pokazała, że spór o regulacje dotyczące reklamy alkoholu w Polsce jest niezwykle złożony i dotyczy zarówno kwestii zdrowia publicznego, jak i wolności gospodarczej.
Z jednej strony organizacje społeczne i eksperci zdrowia publicznego postulują całkowity zakaz reklamy alkoholu oraz produktów bezalkoholowych imitujących alkohol. Z drugiej strony przedstawiciele branży ostrzegają przed nadmiernymi regulacjami, które mogą uderzyć w handel, kulturę i lokalne inicjatywy gospodarcze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze