Większość leków przyjmowanych w okresie działania alergenów tylko osłabia objawy, ale nie leczy przyczyny uczulenia. Można jednak nauczyć organizm, by nie reagował gwałtownie na obecność czynników, które wywołują nieprzyjemne reakcje. Temu służy właśnie tzw. odczulanie.
Odczulanie na alergeny całoroczne (np. roztocza, sierści zwierząt, zarodniki grzybów) można rozpocząć o każdej porze roku i najlepiej jak najszybciej po zakwalifikowaniu do takiego leczenia. Jednak w przypadku uczuleń na pyłki traw czy drzew, najdogodniejszy czas na odczulanie to sezon jesienno -zimowy, ewentualnie wczesna wiosna. Jest to związane z koniecznością osiągnięcia dawki optymalnej szczepionki przed rozpoczęciem okresu pylenia.
Alergiczna epidemia
Na różnego rodzaju uczulenia cierpi ponad 150 mln Europejczyków (w tym 13 mln Polaków). Na białka obecne w kociej ślinie, moczu i skórze kichaniem i łzawieniem oczu reaguje 8 proc. z nas. Liczba uczulonych na produkty spożywcze to ok. 17 mln. W 2025 r. alergie będą najprawdopodobniej dotykać co drugiego mieszkańca Europy. W Stanach Zjednoczonych uczulenie ma co piąty obywatel (to ok. 65 mln osób), z czego połowa na pyłki traw, 30 proc. na zwierzęta, a 10 proc. na jedzenie. To najbardziej powszechna z chorób przewlekłych. Liczba dzieci z alergiami w ostatnim dziesięcioleciu podwoiła się, a liczba wizyt w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) wzrosła w tej grupie siedmiokrotnie. Specjaliści prognozują, że za parę lat astma powiązana z alergiami będzie najczęstszą chorobą dziecięcą, wymagającą zwiększenia nakładów na opiekę zdrowotną.
Immunoterapia to najlepsza opcja
Medycyna oferuje alergikom dziś kilka propozycji leczenia. - Można zablokować któryś z etapów reakcji alergicznej – wyjaśnia dr n. med. Beata Adamczyk, alergolog z warszawskiego Centrum Medycznego Febumed.
- Można neutralizować powstające w jej trakcie substancje, takie jak histamina. Najczęściej służą do tego leki przeciwhistaminowe różnych generacji, a także kortykosterydy. Ze względu na liczne działania niepożądane stosowane są najchętniej miejscowo – na błony śluzowe, skórę lub wziewnie. Mamy też tzw. antagonistówi leukotrienów i takrolimus, hamujący produkcję cytokin w limfocytach T i komórkach tucznych – dodaje alergolog.
- Żaden z tych preparatów nie leczy samej choroby, jedynie blokuje jej objawy i to tylko w czasie, kiedy się je przyjmuje. Jest spora grupa chorych, którym leki albo pomagają w niewystarczającym stopniu, albo wywołują objawy niepożądane, które trudno zaakceptować. Nadzieją dla tych osób jest immunoterapia, czyli odczulanie. Kuracja polega na tym, by przyzwyczaić organizm do obecności czynnika, który wywołuje wybuchowe reakcje. Robi się to, podając pacjentowi najpierw małe, a potem coraz większe dawki alergenu. Dzięki temu podnosi się próg tolerancji; układ odpornościowy „uczy się”, że to, na co wcześniej tak histerycznie reagował, jest w zasadzie niegroźne i że można to zignorować. Nawet jeśli odczulanie nie wyeliminuje do końca nadwrażliwości na jakiś czynnik, to w bardzo wielu przypadkach pozwala na odstawienie lub znaczące zmniejszenie dawek leków przeciwalergicznych. Zmniejsza też ryzyko, że reakcja na alergen będzie na tyle silna, by zagrozić życiu pacjenta – wyjaśnia Beata Adamczyk.
Skuteczniej i szybciej
Analizy dużej liczby badań klinicznych potwierdzają, że immunoterapia pomaga 70–80 proc. pacjentów z astmą, łagodząc objawy i zmniejszając zapotrzebowanie na leki. Klasyczna wersja odczulania polega na wstrzykiwaniu pacjentowi przetworzonych alergenów pod skórę najpierw raz raz w tygodniu, potem raz w miesiącu. Ilość uczulającej substancji stopniowo zwiększa się aż do tak zwanej dawki podtrzymującej, osiąganej po trzech-sześciu miesiącach. Kolejne zastrzyki są podawane jeden-dwa razy na miesiąc. Cały proces trwa zwykle trzy do pięciu lat. Zastrzyk można zrobić tylko w odpowiednio wyposażonej przychodni, a po jego wykonaniu należy tam odczekać przynajmniej pół godziny, aby w razie nagłej reakcji organizmu szybko otrzymać fachową pomoc.
W przypadku alergii na jad owadów wykorzystuje się tzw. przyspieszone protokoły odczulania. Kolejne, coraz wyższe dawki alergenu pacjent przyjmuje w zastrzyku w krótszych odstępach czasowych (np. co kilka godzin każdego dnia).
Nie tylko zastrzyki
- Dobra wiadomość dla rozważających odczulanie jest też taka, że coraz więcej alergenów dostępnych jest w postaci tabletek podjęzykowych (trawy, brzoza, roztocza) lub kropli (brzoza, trawy, roztocza, sierść kota, pleśnie), które można przyjmować w domu – wylicza dr Beata Adamczyk. - W przypadku alergii pokarmowych nie ma możliwości odczulania. Trzeba je eliminować - dodaje.
Odczulanie najpopularniejszymi alergenami (trawy, roztocza kurzu domowego, popularne pyłki drzew) w postaci szczepionki w zastrzyku jest refundowane przez NFZ. Preparaty do immunoterapii podjęzykowej (w kroplach i tabletkach) nie jest opłacana w ramach NFZ.
Jak uniknąć problemów przy odczulaniu?
Poważne reakcje, takie jak wstrząs anafilaktyczny, po odczulaniu zdarzają się niezmiernie rzadko, ale nigdy nie wiadomo, czy nie dotkną właśnie nas. Dlatego ważne jest, by po każdej dawce podskórnej „szczepionki” zostać w przychodni przez co najmniej pół godziny. Przez trzy godziny po zabiegu dobrze unikać wysiłku fizycznego. Osoby, które przyjmują np. beta-blokery powinny skonsultować z lekarzem, czy mogą je łączyć z terapią odczulającą. W przypadku wersji doustnej szczepienia, lek należy przyjmować rano, na pusty żołądek, a przed połknięciem dobrze trzymać tabletkę lub krople w ustach co najmniej przez dwie minuty. Potem przez kwadrans nie należy nic jest i pić.
Skąd się bierze alergia?
Nasz układ odpornościowy można porównać do armii, która strzeże granic (czyli organizmu) przed zewnętrznymi nieprzyjaciółmi – chorobotwórczymi bakteriami, wirusami czy pasożytami. Niestety, zdarza się, że armia zamiast wroga zaczyna atakować własnych obywateli (mówimy wtedy o autoimmunizacji i chorobach autoimmunologicznych) albo niewinnych przybyszów – pyłki traw, sierść zwierząt czy orzeszki (wtedy właśnie mamy do czynienia z alergią). W układzie immunologicznym znajdują się tzw. komórki pamięci. Odnotowują one, z czym nasz organizm zetknął się w przeszłości oraz jaka była jego reakcja na ten kontakt. Dzięki temu w przyszłości oddziały komórek odpornościowych ruszają do walki szybciej i skuteczniej.
- Niestety, w przypadku uczulenia oznacza to, że każde kolejne zetknięcie z alergenem może wywoływać gwałtowniejsze objawy – ostrzega Beata Adamczyk.
- Dodatkowo okazuje się, że w wielu przypadkach zawodzi „system identyfikacji”, jakby patrolujące organizm komórki i przeciwciała chciały rozpoznać nieprzyjaciela tylko po częściowym odcisku palca. Fachowo mówi się wtedy o reakcji krzyżowej. Wiadomo, że pewne fragmenty np. białek pyłku brzozy są identyczne jak obecne w jabłku czy orzechach laskowych. Może się zatem zdarzyć, że ktoś uczulony na pyłek brzozy wpadnie we wstrząs anafilaktyczny po wypiciu soku wyciśniętego ze świeżych jabłek.
Autor: Ewa Basińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze