Współczesna medycyna nie może funkcjonować bez zasilanej elektrycznie aparatury służącej m.in. do diagnostyki, zabiegów operacyjnych i podtrzymywania życia pacjentów – przypomina Najwyższa Izba Kontroli i sprawdza, jak na blackout są przygotowane polskie szpitale. Generalnie nie powinno być dramatu w przypadku kryzysu, ale jest też kilka rzeczy do poprawy.
Jak podkreśla Najwyższa Izba Kontroli, nieplanowana przerwa w zasilaniu jest najpoważniejszym ryzykiem dla ciągłości pracy tego sprzętu.
„Szpitale są zobowiązane do posiadania własnego źródła energii elektrycznej w postaci agregatów prądotwórczych o mocy wystarczającej do pokrycia co najmniej 30 proc. ich potrzeb. Ponadto kluczowe systemy i urządzenia medyczne (m.in. wyposażenie bloków operacyjnych i oddziałów intensywnej terapii) powinny mieć zapewnione dodatkowo bezprzerwowe podtrzymanie zasilania do czasu jego przejęcia przez agregat” – czytamy w informacji NIK po przeprowadzonej kontroli.
Reklama
NIK sprawdziła przygotowanie 15 publicznych szpitali w pięciu województwach: zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, dolnośląskim, śląskim i podkarpackim.
Tu trzeba wyjaśnić, że odcięcie zasilania nie jest jakimś wymyślnym scenariuszem. Może do niego dojść np. przez ekstremalne zjawiska pogodowe, awarie infrastruktury, okresowe niedobory mocy czy błędy operatorów przesyłowych.
„Wobec zagrożeń geopolitycznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej potrzeba skutecznego zabezpieczenia szpitali na wypadek nagłej utraty zasilania nabrała szczególnego znaczenia” – stawia sprawę jasno NIK.
Reklama
Przypomnijmy tylko, że na początku marca awaria sieci dotknęła Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu – największą placówkę leczniczą na Dolnym Śląsku. Od razu zostały odwołane planowane przyjęcia i zabiegi, ograniczono funkcjonowanie szpitalnego oddziału ratunkowego, a karetki z pacjentami były kierowane do innych placówek.
Potrzebne agregaty dostarczyło wojsko.
Z kontroli wynika, że szpitale dysponowały takimi agregatami, z czego siedem posiadało agregaty o mocy wyższej niż całkowite zapotrzebowanie szpitala na energię elektryczną.
W dwóch szpitalach, w pojedynczych budynkach oddziałów znajdujących się poza główną siedzibą, znajdowały się agregaty prądotwórcze starszej generacji – o wystarczającej mocy, ale bez funkcji autostartu. A to nie jest zgodne z przepisami.
„Większość z objętych kontrolą szpitali (13 z 15) dysponowała także zasilaczami UPS zapewniającymi bezprzerwowe zasilanie kluczowych systemów i urządzeń szpitala, podtrzymującymi dostawę energii elektrycznej do czasu przejęcia zasilania przez agregat prądotwórczy i zabezpieczającymi przed skokami napięcia” – dodaje NIK.
Reklama
Znowu dwie placówki nie spełniały tych wymagań i posiadane przez nie urządzenia nie zapewniały dostępu do terapii lub diagnostyki w przypadku kłopotów z prądem.
Choć urządzenia były sprawne w momencie kontroli, NIK wskazuje na poważne zaniedbania w ich utrzymaniu.
Najczęstsze problemy:
brak regularnych testów agregatów,
opóźnienia w przeglądach technicznych,
nierzetelna dokumentacja serwisowa.
To szczególnie niebezpieczne w przypadku sprzętu, który musi zadziałać natychmiast – bez marginesu błędu.
Większość szpitali posiada procedury na wypadek utraty zasilania, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia.
w 3 placówkach procedury były niekompletne,
w kolejnych 3 – wymagały aktualizacji,
1 szpital w ogóle nie był przygotowany proceduralnie (choć rozpoczął prace naprawcze).
Szczególnie niepokojący jest brak instrukcji eksploatacji urządzeń energetycznych:
aż 8 szpitali nie miało ich wcale,
w 2 były niepełne.
Pozytywnie oceniono kwalifikacje personelu:
w większości przypadków obsługę zapewniali pracownicy z odpowiednimi uprawnieniami,
w 10 szpitalach byli dostępni przez całą dobę na miejscu.
W pozostałych:
dyżury pełniono „pod telefonem”, co może wydłużyć czas reakcji w krytycznej sytuacji.
infrastruktura awaryjna jest powszechna i zazwyczaj wystarczająca,
realnym zagrożeniem są zaniedbania organizacyjne i serwisowe,
konieczne jest ujednolicenie i aktualizacja procedur,
kluczowe znaczenie ma regularne testowanie systemów awaryjnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze