Rząd, w ocenie terapeutów, dąży do tego aby ograniczyć pacjentom dostęp do terapii i sprawić aby była ona jeszcze droższa. Ośrodki szkolące terapeutów rocznie opuszcza 1000 specjalistów a minister zdrowia chce zmniejszyć ich liczbę do 100.
Suchej nitki nad procedowanym właśnie projektem noweli rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia, nie zostawia środowisko psychiatrów i psychoterapeutów. Alarmują, że to co chce zrobić minister zdrowia, nie dość, że ograniczy pacjentom dostęp do terapii, to jeszcze zniszczy dorobek myśli terapeutycznej rozwijanej w Polsce od ponad 30 lat.
Pod listem otwartym o to, aby Adam Niedzielski, minister zdrowia nie podpisywał tego rozporządzenia, podpisało się ponad 7 tys. terapeutów.
-Minister zdrowia chciałby arbitralnie zdecydować kto może być a kto nie może być psychoterapeutą. Ja nie jestem zwolennikiem ortodoksyjnego podejścia, że terapię powinien prowadzić wyspecjalizowany w tym kierunku lekarz czy psycholog. Równie dobrze może być to teolog, czy filozof o ile skończy kształcenie psychoterapeutyczne i uzupełni wiedzę z psychologii klinicznej czy psychiatrii. W zawodzie terapeuty liczą się cechy osobowościowe, dojrzałość osoby, która prowadzi terapię- wskazuje prof. Bogdan de Barbaro, przewodniczący sekcji terapeutycznej Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Część osób wypada z rynku
Tymczasem projektowane rozporządzenie wskazuje, że specjalizacja z psychoterapii, zakończona państwowym egzaminem, będzie dostępna dla osób, które skończyły studia lekarskie albo magisterskie na kierunku pielęgniarstwa, psychologii, pedagogiki, socjologii lub resocjalizacji. Nie wiadomo dlaczego projekt rozporządzenia nie uwzględnia już dopuszczenia do specjalizacji z psychoterapii ratowników medycznych czy fizjoterapeutów.
Larum podniosła także warszawska izba lekarska, której przedstawiciele nie rozumieją, dlaczego do wykonywania zawodu terapeuty nie zostaną dopuszczeni dentyści. W opinii przedstawicieli Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie pominięcie lekarzy dentystów nie znajduje żadnego uzasadnienia merytorycznego.
„Jest to wręcz dyskryminujące. Niestety w uzasadnieniu projektu rozporządzenia brakuje wytłumaczenia, czemu na liście zawodów uprawnionych do odbycia specjalizacji nie ma lekarzy dentystów, a są na przykład socjologowie, którzy – nie bagatelizując w żaden sposób tej ważnej skądinąd dziedziny nauki – z ochroną zdrowia mają niewiele wspólnego” – przekonuje Dariusz Paluszek, wiceprezes Okręgowej Rady w Warszawie i przewodniczący Komisji ds. Lekarzy Dentystów ORL.
Według projektowanych przez ministra zdrowia rozwiązań, psychoterapeutą będzie osoba, która ukończyła odpowiednie szkolenie i podeszła do egzaminu państwowego z tego zakresu. Ma to być per analogiam do specjalizacji z psychologii klinicznej.
Co więcej, ministerstwo zdrowia opublikowało projekt zmian w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Do przepisów ma zostać wprowadzona definicja psychoterapeuty oraz psychoterapii. Tym pierwszym ma być osoba, która spełnia łącznie warunki określone dla specjalisty posiadającego certyfikat psychoterapeuty, o których mowa w przepisach w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień wydanych na podstawie art. 31d ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, lub osobę, która jest specjalistą psychoterapii dzieci i młodzieży
Blokada dla osób w trakcie szkolenia
Zaś psychoterapia, wedle projektowanych zmian, to metoda leczenia zaburzeń́ psychicznych i somatycznych, wymagająca od pacjenta współpracy i zaangażowania oraz chęci i umiejętności nawiązania szczególnej relacji interpersonalnej z psychoterapeutą, mająca na celu usunięcie zaburzeń́ zdrowia przez zmianę̨ sposobów przeżywania, poznawania i zachowania.”
W trakcie analizy tych przepisów jest Polska Rada Psychoterapii. Zdaniem jej ekspertów, którzy swoje stanowisko opublikowali na stronie internetowej organizacji, definicja MZ wyklucza wielu psychoterapeutów, z pewnością osoby po szkoleniu a przed certyfikacją, osoby kończące szkolenie w latach 2007-2009, kiedy jeszcze trwały programy wg. starego trybu.
Zdaniem Polskiej Rady Psychoterapii, minister zdrowia mocą nowych przepisów, zniweczy pracę i dorobek licznych podmiotów szkolących w psychoterapii. Szkolenia w zakresie psychoterapii są prowadzone w ośrodkach prywatnych, stowarzyszeniach, fundacjach o wieloletnich tradycjach i uczelniach Każdego roku ponad tysiąc osób rozpoczyna profesjonalne kształcenie w zakresie psychoterapii.
Po jego ukończeniu (zwykle trwa to 4-5 lat) w podmiocie szkolącym psychoterapeuta może przystąpić do egzaminu certyfikacyjnego przeprowadzanego przez towarzystwa i stowarzyszenia zrzeszające psychoterapeutów i uzyskać certyfikat. Certyfikaty wydawane przez towarzystwa i stowarzyszenia, jak podaje Polska Rada Psychoterapii, spełniają standardy wypracowane przez środowisko, w tym organizacji zagranicznych zrzeszających psychoterapeutów.
Obecnie na rynku funkcjonuje ok. 14 tys. psychoterapeutów. Są wśród nich certyfikowani psychoterapeuci (około 5 tys.), psychoterapeuci po szkoleniu a przed uzyskaniem certyfikatu (około 5 tys.) oraz osoby będące w trakcie szkolenia (około 4 tys.).
Nie znane losy certyfikacji
Minister zdrowia tymczasem wskazuje, w projektowanym szkoleniu, że zmiany przyczynią się do szkolenia … 100 terapeutów rocznie. A potrzeby są znacznie większe. Środowisko nie wie na jakiej zasadzie minister zdrowia będzie uznawał te certyfikaty. Zwłaszcza, że wszyscy je posiadający są lekarzami, psychologami czy pedagogami. – Znam osobę, która jest matematyczką z wykształcenia, ale skończyła kształcenie terapeutyczne, uzupełniła wiedzę z psychiatrii, psychologii klinicznej i świetnie sobie radzi z pacjentami- wskazuje prof. De Barbaro. Rząd też chce wprowadzić egzaminu specjalizacyjne dla przyszłych terapeutów na wzór tego jakie zdają lekarze w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego.
Minister zdrowia podczas ostatniej rozmowy w RMF FM zaprzeczał jakoby chciał zniszczyć psychoterapię w Polsce i zapewniał, że certyfikaty będą uznane. A ten obszar trzeba uregulować, ale środowisko terapeutów nie wierzy tym zapewnieniom, jeśli są one nie zapisane w dokumencie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze