Według Jarosława Sachajko, posła klubu parlamentarnego Kukiz’15, procedura In vitro wcale nie jest droga. - Nie oszukujmy się. Jeżeli In vitro kosztuje 10 lub nawet 15 tysięcy, to w porównaniu do kosztów późniejszego utrzymania i wychowania dziecka, są to nieporównywalnie niższe wydatki.
Poseł przyznaje, że nie wyobraża sobie, by rodzice, których zwyczajnie nie stać na sfinansowanie In vitro, byli później w stanie utrzymać swoje potomstwo. – Wychowanie dzieci wymaga dużych nakładów finansowych. Osoba, która nie ma możliwości sfinansowania sobie In vitro, nie sprosta późniejszym wymaganiom i potrzebom dziecka. Ważniejsze w tej chwili jest dla mnie chociażby pomaganie chorym lub osieroconym dzieciom, wychowującym się w domach dziecka, aniżeli wzbogacanie i tak dobrze radzących sobie klinik In vitro.
Jak mówi Sachajko, służba zdrowia potrzebuje bardzo wielu zmian i to takich poważnych, całościowych. A to, co dzieje się w tej chwili, Prawo i Sprawiedliwość robi na własną odpowiedzialność: - Wyborcy dobrowolnie przekazali mandaty do sprawowania kontroli nad ministerstwem zdrowia właśnie Prawu i Sprawiedliwości. Już wcześniej, zanim pan Radziwiłł został ministrem, doskonale wiedzieliśmy, jakie poglądy ma PiS. A teraz bierzemy odpowiedzialność za dokonane przy urnach wybory.
- Koniec końców, budżet musi być zbilansowany – mówi poseł. - Chciałbym oczywiście zwrócić uwagę na to, że temat finansowania In vitro jest bardzo ważny dla rodzin, które są w sytuacji, w której ta procedura jest im naprawdę potrzebna. Obecnie są jednak dużo ważniejsze tematy, które powinny być pilnie podejmowane. Chodzi tu chociażby o trudną sytuacje matek, które samotnie wychowują dzieci, rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci, a mają mniejsze zabezpieczenie finansowe niż to dostępne jeszcze w programie In vitro.
Autor: Anna Panek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!