W Sejmie odbyło się spotkanie poświęcone dobrostanowi dzieci w okresie rozstania rodziców. Parlamentarny Zespół ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców oraz Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn dyskutowały o wyzwaniach, jakie napotykają dzieci w rodzinach w kryzysie. Psycholog i psychoterapeutka Aleksandra Dejewska-Wysogrocka przedstawiła ujęcie systemowe potrzeb dzieci, podkreślając rolę wsparcia emocjonalnego i komunikacji między rodzicami.
W Sejmie odbyło się spotkanie poświęcone sytuacji dzieci w rodzinach doświadczających rozpadu. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców oraz Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn. Celem było przyjrzenie się potrzebom najmłodszych i omówienie praktycznych rozwiązań w okresie rozwodu rodziców.
Prelekcję rozpoczęła psycholog i psychoterapeutka Aleksandra Dejewska-Wysogrocka. W swoim wystąpieniu podkreśliła, że dziecko w sytuacji rozwodu rodziców potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i wsparcia emocjonalnego, a niejednokrotnie obie te potrzeby są zagrożone. Ekspertka wskazała również na konieczność utrzymania otwartej komunikacji między rodzicami oraz znaczenie stałości kontaktu z obojgiem opiekunów.
Bardzo często mówi się o potrzebach dziecka przy rozwodzie, ale równie często nie te potrzeby są realizowane – zauważyła psychoterapeutka Aleksandra Dejewska‑Wysogrocka.
W dzisiejszych czasach, w mojej oczywiście ocenie, skupiamy się głównie na aspekcie materialnym – markowych ubraniach czy wycieczkach – a pomijamy rozwój emocjonalny dziecka. Tymczasem to właśnie on jest kluczowy. Jeśli coś pójdzie nie tak w tym rozwoju, dorosła osoba może ponosić konsekwencje w postaci zaburzeń - dodała.
Ekspertka zapowiedziała, że w swoim wystąpieniu opiera się na perspektywie systemowej oraz na teorii przywiązania Johna Bowlby’ego i Mary Ainsworth.
Psychoterapeutka przytoczyła cytaty, które często słyszy w gabinecie:
„Gdyby mnie nie było, rodzice by się nie kłócili”.
„Dlaczego rodzice mnie nienawidzą?”.
Jak dodała, „to jest perspektywa dziecka. Te słowa wypowiadają często nastolatki – piętnastoletnie dzieci. Ale też pamiętam, że sama jako dziecko myślałam: Chciałabym zniknąć. W moim domu rodzinnym było bardzo dużo kłótni i rozdań. Wydawało mi się, że jak zniknę, to problemy się rozwiążą”.
Dziecko nie myśli abstrakcyjnie, nie myśli w sposób tak głęboki, jak osoba dorosła – tłumaczyła. Często próbuje być mediatorem, bierze odpowiedzialność na siebie, robi wszystko, by utrzymać system rodzinny.
Reklama
Z ujęcia systemowego rodzina to dynamiczny układ powiązań, ról i granic – mówiła Dejewska‑Wysogrocka.
Bliskie jest mi podejście, że rodzina jest jak naczynia połączone – jeden element wpływa na resztę. Rozwód to reorganizacja tego systemu. To zawsze kryzys, który dotyka małżeństwo, parę i dzieci.
Jak zaznaczyła, w procesie tym często dochodzi do zmiany granic i ról, które dla dziecka stanowią podstawę bezpieczeństwa.
Granice nie mogą być ani zbyt sztywne, ani zbyt płynne. Po rozwodzie system traci homeostazę – czyli swój naturalny sposób funkcjonowania. Każda rodzina ma swój unikalny układ, który rozwód zaburza.
Reklama
Dziecko bardzo często wchodzi w rolę mediatora, ponieważ rodzice mają trudność, aby rozmawiać ze sobą, i delegują tę odpowiedzialność na dziecko – co absolutnie nie jest jego rolą – podkreśliła psychoterapeutka.
Innym zjawiskiem jest parentyfikacja, gdy dziecko przeskakuje ze swojej roli i wskakuje w rolę rodzica. Dochodzi też do konfliktu lojalności, bo dziecko kocha i mamę, i tatę, a w sytuacji rozwodu nierzadko musi opowiedzieć się po którejś ze stron. To sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Dzieci nie mogą ponosić konsekwencji decyzji dorosłych - dodaje.
Reklama
Odwołując się do teorii Bowlby’ego i Ainsworth, Dejewska‑Wysogrocka przypomniała, że istnieją cztery rodzaje więzi: bezpieczna, lękowo‑ambiwalentna, unikająco‑lękowa oraz dezorganizowana.
Te więzi kształtują się do trzeciego roku życia i później są pogłębiane. Jeśli w tym okresie dziecko nie ma kontaktu z jednym z rodziców z powodu trudności związanych z rozstaniem, może mieć problem z budowaniem relacji w przyszłości – tłumaczyła.
Kluczowe jest, by dziecko miało zarówno figurę mamy, jak i taty oraz poczucie bezpieczeństwa. To podstawa zdrowego rozwoju emocjonalnego - dodała.
Reklama
W mojej opinii, jeśli rodzice są nastawieni na wygraną, to w takiej sytuacji dziecko zawsze przegrywa. Zamiast skupić się na tym, co przeżywa dziecko, dorośli koncentrują się na konflikcie i rywalizacji. Pojawia się wtedy rekompensata: pozwalanie na więcej, różne granice u mamy i u taty. A to rodzi chaos – to tak, jakby w pracy jednego dnia obowiązywały jedne zasady, a drugiego zupełnie inne - powiedziała terapeutka.
Jak dodała, jasne granice i przewidywalność są podstawą poczucia bezpieczeństwa.
Utrzymanie spójnego systemu wymaga ogromnej dojrzałości rodziców – trzeba odłożyć swoje emocje i ustalić wspólne reguły. Neutralność emocjonalna jest równie ważna – dziecko nie może być powiernikiem problemów małżeńskich ani narzędziem w konflikcie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze