5 dolarów kosztowała w XVI w. łyżeczka cukru i wtedy był to rarytas, nazywany białym złotem. Dziś jest jednym z najtańszych składników, za który jednak drogo płacimy naszym zdrowiem.
Na początek trochę cyferek, by pokazać, jak wszechobecny jest cukier w naszym życiu. 100 mln ton rocznie produkuje się go na świecie, a w samej Europie jedną piątą z tego. Największymi producentami w Unii Europejskiej są Francja, Niemcy i Polska. Natomiast w Indiach je się najwięcej cukru. O tym, że jemy go za dużo alarmuje od dawna Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Wydała zalecenia, by tylko 10 proc. dziennego spożycia kalorii pochodziło z cukrów dodanych. Docelowo powinno to być jednak 5 proc.
Słodki smak znamy od dzieciństwa, bo mleko matki jest słodkie. Poza tym natura uwrażliwiła nas na odczuwanie tego smaku, bo oznacza, że organizm szybko dostanie energię. Ludzki organizm jest przystosowany do przetrwania w warunkach głodu, m.in. dlatego, że potrafi czerpać energię z różnych źródeł pokarmowych i magazynować ją na „głodne” chwile. To, co pozwalało nam przeżyć w czasach niedostatku, dziś przyczynia się do epidemii otyłości. A jednym z tych składników, których nasz organizm pożąda jest cukier.
Kto jako pierwszy odkrył słodycz cukru, dokładnie nie wiadomo. Według pewnych źródeł byli nimi mieszkańcy Papui Nowej Gwinei, którzy już 8 tysięcy lat p.n.e. mieli uprawiać trzcinę cukrową. Stamtąd dotarła ona do Polinezji i krajów Azji Południowo-Wschodniej. Większość badaczy jako ojczyznę trzciny wymienia jednak starożytne Indie. To właśnie tam około 3000 r. p.n.e. rozpoczęto produkcję cukru do celów spożywczych. Tam też powstała nazwa siakkar (w sanskrycie: piasek). Cukier długo był rarytasem na całym świecie. Jadali go tylko najbogatsi. Przestał nim być dopiero w XIX w. Dziś to jeden z tańszych składników i więcej jadają go mniej zamożni mieszkańcy globu.
Nie tylko plaga otyłości sprawia, że lekarze namawiają do ograniczenia spożycia cukru, ale przede wszystkim skutki zdrowotne tej nadmiernej konsumpcji. Słodka dieta obniża bowiem odporność, osłabia kości, sprzyja chorobom nowotworowym, cukrzycy i schorzeniom sercowo-naczyniowym, przyczynia się do szybszego starzenia i negatywnie wpływa na pamięć. Jak to się dzieje, że cukier działa jak bomba z opóźnionym zapłonem? Dieta, której podstawą są przetworzone produkty oraz spora ilość cukru, powoduje zmniejszenie ilości korzystnych mikroorganizmów w jelitach. Nadmiar jedzonego cukru, zwłaszcza syropu glukozowo- -fruktozowego, związany jest ze zwiększonym stanem zapalnym w organizmie. Ten z kolei jest jedną z przyczyn rozwoju wielu chorób cywilizacyjnych, w tym nowotworowych. Warto dbać o odpowiednią ilość bakterii jelitowych, bo wytwarzają one krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Mają one kluczowe znaczenie dla naszej odporności. Dieta o wysokiej zawartości cukru i małej błonnika stwarza dobre warunki dla rozwoju „złych” drobnoustrojów, takich jak E. coli. Odpowiada ona m.in. za stany zapalne toczące się w jelitach.
Skoro już o stanach zapalnych mowa, to trzeba wyjaśnić, że chodzi głównie o przewlekłe stany zapalne o niskim stopniu nasilenia. Takie minipożary, które tlą się w całym organizmie. Nie czujemy ich, bo nie dają objawów jak grypa czy przeziębienie. Jednak ta ciągła wojna podjazdowa własnego organizmu przyczynia się do uszkodzeń narządów i zwiększa podatność na wiele chorób, m.in. nowotworów, zawałów serca, udarów mózgu, schorzeń autoimmunologicznych.
Australijscy naukowcy wykazali, że jedzenie dużych ilości cukru może powodować zmiany w hipokampie oraz jądrze migdałowatym, czyli obszarach mózgu związanych z pamięcią i funkcjami poznawczymi. To dlatego diabetycy są bardziej zagrożeni demencją. Stale wysoki poziom cukru we krwi prowadzi do uszkodzenia naczyń krwionośnych, czego efektem może być pozbawienie mózgu tlenu oraz substancji odżywczych.
Do strawienia dużej ilości cukru potrzeba sporej dawki witamin i minerałów, m.in. magnezu, wapnia i fosforu. Magazynem dla tych składników w organizmie są kości. Dlatego duże ilości cukru w diecie sprzyjają osteoporozie.
Nadmiar cukrów prostych może zapoczątkować proces zwany glikacją. Kiedy jemy więcej cukru niż potrafią przetworzyć komórki, nadmiarowa glukoza przyłącza się do włókien kolagenowych, które z natury są elastyczne. Jednak glikacja je usztywnia. Skóra traci jędrność i gładkość. Kanadyjscy naukowcy twierdzą, że cukier może przyspieszać starzenie się skóry nawet o 50 proc. Może też powodować wypryski i trądzik oraz utrzymuje stany zapalne. Badania wykazały, że ludzie pijący słodkie napoje na co dzień, mogą być 87 proc. bardziej narażeni na trądzik w porównaniu do tych, którzy tego nie robią.
Nieraz można usłyszeć, że cukier brązowy (tzw. cukier nierafinowany) jest lepszym rozwiązaniem w naszej diecie. Zawiera więcej minerałów, witamin i jest po prostu zdrowszy. Tymczasem nie jest to prawda. Porównując tabele wartości odżywczej żywności, łatwo można zauważyć, że owszem, cukier brązowy zawiera nieco więcej składników mineralnych, jednak w obu produktach te ilości są tak niskie, że właściwie nie mają one znaczenia w codziennej, prawidłowo zbilansowanej diecie. Cukier to cukier i już. Nie należy również jeść zbyt dużo miodu, syropu klonowego, syropu z agawy. To również produkty, w których cukry proste stanowią większość i działają tak samo jak cukier z cukiernicy, mimo że w tych produktach występują niewielkie ilości dobrych składników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze