Liczba endoprotezoplastyk w Polsce spada drugi rok z rzędu – w tym roku już o około 14 procent. Szpitale ograniczają zabiegi, bo obawiają się, że NFZ nie zapłaci im za nadwykonania. W efekcie pacjenci miesiącami czekają w kolejkach lub zadłużają się na prywatne leczenie.
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2025 roku wykonano nieco ponad 55 tysięcy endoprotezoplastyk, czyli o 14 proc. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek odnotowano w przypadku stawu biodrowego – aż o 17 proc. Udział operacji biodra zmniejszył się do 56 proc., co oznacza spadek o 2 punkty procentowe w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Według wyliczeń „Dziennika Gazety Prawnej”, jeśli obecne tempo się utrzyma, w całym 2025 roku będzie około 100 tysięcy takich zabiegów. To znacznie mniej niż w 2024 r. (117 tys.) i w 2023 r. (również ponad 117 tys.). Jedynie w 2021 roku wykonano mniej – wtedy było to 87 tys. operacji.
Jak podaje „DGP”, spadek liczby operacji zbiegł się w czasie z ograniczeniami finansowymi w NFZ. Od kwietnia placówki zaczęły ograniczać liczbę wykonywanych zabiegów, gdy stało się jasne, że fundusz nie dysponuje wystarczającymi środkami, by rozliczyć wszystkie nadwykonania.
Najlepiej pokazują to liczby: w marcu wykonano 5,8 tys. operacji biodra, w maju już tylko 4,5 tys., a w czerwcu – zaledwie 3,3 tys.
Problem niedofinansowania uderza bezpośrednio w pacjentów. Część z nich decyduje się na leczenie prywatne, zadłużając się, inni czekają w kolejkach, które wydłużają się z miesiąca na miesiąc.
Z danych portalu Świat Przychodni wynika, że średni czas oczekiwania na endoprotezoplastykę wynosi obecnie aż 527 dni. Oznacza to, że wielu chorych będzie musiało czekać ponad półtora roku na zabieg, który często decyduje o ich sprawności i samodzielności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze