Według magazynu Forbes, największym problemem koncernów farmaceutycznych i biotechnologicznych nie są ceny produkowanych przez nie leków i nowoczesnych technologii, ale nienajlepszy wizerunek.
Doskonałym przykładem stała się jedna z firm, która podniosła cenę leku na toksoplazmozę o 5 000 proc. Gdy informacja ta ujrzała światło dzienne, nie dość, że firma nie zamierzała obniżyć tej kwoty ani wytłumaczyć się z takiej polityki, ale wręcz przyznała, że cena za ten lek powinna być jeszcze wyższa. Takie przykłady nie poprawiają i tak już mocno nadszarpniętego wizerunku producentów leków.
Faktem jest również, że firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne są wymarzonym celem medialnych ataków. Najłatwiej za braki i niedoskonałości systemu ochrony zdrowia obwiniać producentów leków, którzy są przecież przedsiębiorcami i pracują dla zysku, ale obszar ich działalności jest niezwykle wrażliwy społecznie.
Przemysł biotechnologiczny i farmaceutyczny od wielu dekad jest oceniany przez społeczeństwo jako jeden z najbardziej bezdusznych, obok tytoniowego i naftowego.
Pozytywnym efektem, takiego wizerunku jest fakt, że proces ustalania cen leków jest jedną z najbardziej przejrzystych procedur w ochronie zdrowia. Nie da się ich w żaden sposób porównać na przykład z próbą ustalenia średniej ceny implantu stawu kolanowego.
Największym wyzwaniem dla przemysłu farmaceutycznego na 2016 rok jest znaleźć wreszcie odpowiedź na pytanie jak poszerzyć dyskusję o lekach, ich cenach i roli przemysłu farmaceutycznego, jednocześnie przełamując nienajlepszy wizerunek producentów.
Pierwszą próbę podjęto w Stanach Zjednoczonych wprowadzając tzw. program „21st Century Cures”, którego celem ma być modernizacja systemu opieki zdrowotnej, zwiększenie wydatków na naukę i przyspieszenie innowacji w medycynie. Według niektórych ekspertów program ten jest jednak przede wszystkim otwarciem drzwi do stosowania nowych leków i technologii medycznych bez konieczności uprzedniego poddawania ich restrykcyjnym i czasochłonnym badaniom klinicznym, w imię wyższej konieczności, dobra pacjenta i przewagi ewentualnych korzyści nad ryzykiem. Czy to na pewno właściwa droga?
Źródło: http://www.forbes.com/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!