W Czechach, na 1000 pacjentów przypada 4 lekarzy - dla porównania w Polsce to niespełna 2,4. Konkurujący ze sobą płatnicy zabiegają o pacjenta. Czas oczekiwania określa prawo, więc kolejki do lekarzy są krótkie, a w niektórych zakresach w ogóle nie istnieją. To wszystko sprawia, że około 80 proc. Czechów pozytywnie ocenia funkcjonowanie swojego systemu opieki zdrowotnej. Co jeszcze wyróżnia tamtejszą ochronę zdrowia? Analizę przygotowała Anna Grela-Borsa.
Czesi do lekarza chodzą częściej niż Polacy. Co więcej ze statystyk wynika, że 80 proc. z nich pozytywnie ocenia funkcjonowanie tamtejszej ochrony zdrowia. Dla porównania, w Polsce jedynie co czwarty badany dobrze ocenia jakość publicznej opieki zdrowotnej. Jaki jest zatem sekret ochrony zdrowia funkcjonującej w kraju, który podobnie jak Polska wywodzi się z bloku państw socjalistycznych?
Podstawy współcześnie funkcjonującego systemu opieki zdrowotnej w Czechach zaczęto tworzyć w latach 90 ubiegłego wieku. Mimo początkowych zawirowań, system konsekwentnie modernizowano. Za kluczową reformę uznaje się wprowadzenie systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w 1993 r., stanowiącego po dziś dzień podstawę finansowania tamtejszego systemu opieki zdrowotnej.
Obecnie czeski system ochrony zdrowia jest systemem solidarnościowym oraz zdecentralizowanym, w którym istotną rolę powierzono władzy regionalnej. Zadowolenie obywateli z funkcjonowania sektora upatruje się w jego dobrej organizacji i wysokich nakładach finansowych. Z danych za rok ubiegły wynika, iż składka zdrowotna
w Czechach wynosiła 13,5 proc. podstawy wymiaru.
Cechą charakterystyczną czeskiego systemu jest działanie konkurujących ze sobą ubezpieczycieli (płatników). To oni zawierają kontrakty z poszczególnymi placówkami opieki zdrowotnej uiszczając im ryczałt za realizowane usługi. Odrębnie finansuje się hospitalizacje pacjentów, zlecone badania oraz leki i operacje. Największym ubezpieczycielem funkcjonującym na terenie Republiki Czeskiej jest Powszechny Zakład Ubezpieczeń Zdrowotnych (Všeobecná zdravotní pojišťovna) skupiając 70 proc. ubezpieczonych obywateli. Resztę sektora zasilają tzw. kasy branżowe. Drugą, zrzeszającą największą liczbę ubezpieczonych jest Kasa Chorych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Republiki Czeskiej (Zdravotní pojišťovna Ministerstva vnitra ČR). System przewiduje, że każdy pacjent raz do roku może dokonać zmiany ubezpieczyciela.
Jeszcze do niedawna czeski system częściowo opierał się na dopłatach pacjentów do wizyt u specjalistów. Choć nie były to wysokie stawki (w przeliczeniu - kilka, kilkanaście zł), globalnie stanowiły istotny wpływ do budżetu. Zniesienie dopłat to wynik sformułowanych w czasie kampanii wyborczych obietnic. Obecnie jednak Czesi dopłacają tylko do opieki udzielanej przez Szpitalne Oddziały Ratunkowe (SORy). Niewielka kwota, jaką muszą uiszczać Czesi chcąc skorzystać z pomocy takiego oddziału spowodowała zmniejszenie kolejek i większą przepustowość SOR-ów.
Ciekawym rozwiązaniem przyjętym u naszych sąsiadów jest określenie limitu czasu oczekiwania na wizytę. Czeskie ministerstwo zdrowia co kilka lat publikuje dokument prawny na wzór naszego rozporządzenia, który to wskazuje maksymalny czas, jaki może czekać pacjent na poszczególną wizytę lub zabieg. Dokument określa m.in. czas oczekiwania na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu, zabieg usunięcia zaćmy czy endoprotezę stawu biodrowego. Placówki, które go przekroczą nie mogą liczyć na kontakt z ubezpieczycielem w przyszłości.
Z danych OECD za 2019 r. wynika, że w Czechach na 1000 mieszkańców przypadało 4 lekarzy. Warto zauważyć, że jest to wynik wyższy niż średnia krajów OECD, która w tym samym roku wyniosła 3,6. Dla porównania w Polsce na 1000 pacjentów przypada niespełna 2,4 lekarza. Mimo takiego wyniku, czeski system ochrony zdrowia coraz częściej skarży się na brak lekarzy specjalistów. Mechanizmem mającym zatrzymać trend odpływu medyków są rosnące w ostatnich latach pensje lekarzy. Czesi jednak, jak sami twierdzą, w kwestii wynagrodzeń personelu medycznego wciąż muszą konkurować z sąsiednimi Niemcami.
Warto jednak zwrócić uwagę, iż model pracy lekarza w Czechach jest nieco inny niż w Polsce. Czeski lekarz zazwyczaj pracuje w jednej placówce. Po zakończonym dniu pracy w szpitalu, najczęściej nie świadczy już dodatkowej pracy, np. w gabinecie prywatnym, w związku z tym nie pracuje dłużej niż 8 godzin dziennie.
W 2020 r. Czechy przeznaczyły na opiekę zdrowotną rekordową sumę. Z danych Europejskiego Urzędu Statystycznego wynika, iż publiczne wydatki na ochronę zdrowia wyniosły wówczas 9,2 proc. PKB. Równie wysokie wydatki odnotowano jeszcze tylko w Austrii. Na trzecim miejscu uplasowała się Francja z nakładami w wysokości 9 proc. PKB. Dla porównania, po drugiej stronie znalazła się Łotwa, z wydatkami blisko dwa razy mniejszymi w stosunku do Czech (4,8 proc. PKB). Druga od końca była Polska (ex aequo z Irlandią) z wydatkami na poziomie 5,4 proc. PKB.
Czeski sektor opieki zdrowotnej uznawany jest za wydolny i w przeważającej części sprawnie działający. Nie jest on jednak pozbawiony wyzwań. A z tymi w najbliższym czasie przyjdzie mu się zmierzyć. Próbując sobie poradzić z brakami pewnych grup lekarzy specjalistów, Czechy zmagają się również z brakiem pielęgniarek. Choć według badań, zawód ten po pandemii zyskał zainteresowanie wśród młodych Czechów, brakuje pieniędzy na zwiększenie bazy dydaktycznej, które to umożliwiłoby naukę większej licznie zainteresowanych. A, aby odpowiedzieć na prognozowane zapotrzebowanie populacji czeskiej, na pielęgniarki w przyszłości, szacuje się, że już teraz należałoby podwoić liczbę osób uczących się tego zawodu.
Polecane:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze