Pierwsza w Polsce udana autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ została przeprowadzona w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK WUM. Zabieg otwiera nowy rozdział w leczeniu olbrzymich, dotąd uznawanych za nieresekcyjne nowotworów wątroby, i daje szansę pacjentom, którym wcześniej można było zaproponować wyłącznie leczenie paliatywne.
To moment, w którym medycyna przekracza granicę dotąd uznawaną za nieprzekraczalną – gdy olbrzymi, nieresekcyjny nowotwór wątroby przestaje być wyrokiem, a staje się wyzwaniem chirurgicznym. W Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK WUM przedstawiono szczegóły pierwszej w Polsce udanej operacji usunięcia takiego guza z wykorzystaniem technik transplantacyjnych – autotransplantacji wątroby z resekcją ex situ. Sam zabieg przeprowadzono 10 lutego 2026 roku, otwierając nowy rozdział w leczeniu najbardziej zaawansowanych nowotworów wątroby.
Prowadzący spotkanie Jarosław Kulczycki, rzecznik prasowy WUM, podkreślił rangę wydarzenia, wpisując je w symboliczny kontekst Dnia Nauki Polskiej:
Dziś mamy Dzień Nauki Polskiej. I dzisiaj mówimy o triumfie polskiej nauki, bo tak to trzeba nazwać. Jest to operacja zupełnie przełomowa. Po raz pierwszy w Polsce przeprowadzona - usunięcie ogromnego guza wątroby ex situ, czyli poza ciałem pacjenta.
Sednem zabiegu była autotransplantacja wątroby, czyli czasowe wyjęcie własnego narządu pacjentki, usunięcie z niego nowotworu poza organizmem w warunkach kontrolowanej hipotermii, a następnie ponowne wszczepienie wątroby – już bez guza.
O szczegółach mówił prof. dr hab. n. med. Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM, prorektor ds. umiędzynarodowienia, promocji i rozwoju WUM oraz konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej:
To rzeczywiście coś, o czym jeszcze niedawno byśmy nie marzyli ze względu na stopień komplikacji tego procesu, całej procedury organizacyjnej, technicznej i przede wszystkim medycznej. Ale przygotowywaliśmy się do tego bardzo długo i opowiem państwu, jak do tego doszło, że udało nam się przeprowadzić ten niezwykle trudny zabieg. Pacjentka siedzi tu z nami.
Reklama
Profesor szczegółowo wyjaśnił techniczny wymiar resekcji ex situ:
Operowaliśmy samą wątrobę. W tym etapie nie ma już anestezjologa – zajmujemy się wyłącznie narządem, tak jak przy przygotowywaniu wątroby pobranej od żywego lub zmarłego dawcy. Pracujemy na tzw. „zimnym stoliku”, czyli z angielskiego back table. To stanowisko na sali operacyjnej, gdzie narząd umieszczony jest w misce z lodem, oddzielony od specjalnego płynu prezerwacyjnego służącego do jego przechowywania. Wątroba musi być odpowiednio schłodzona i utrzymywana w kontrolowanych warunkach, aby zachować stabilność i zapobiec martwicy komórek.
Reklama
Operowany jest narząd pozbawiony krwi – i wówczas wycinamy jest guz. W tym przypadku, jak przyznaje profesor, wymagało to przecięcia naczyń i usunięcia ich fragmentów. Następnie wszystko trzeba odtworzyć, czyli naprawić uszkodzenia powstałe w wyniku wycięcia nowotworu. To właśnie dlatego guz był wcześniej uznawany za nieresekcyjny, tłumaczył na konferencji prof. Grąt.
Gdy przygotujemy ten „nowy” narząd do przeszczepienia – w istocie jest to ta sama wątroba, ale już bez nowotworu – wszczepiamy go z powrotem biorcy. Pacjent jest jednocześnie chorym onkologicznym i dawcą narządu, a po zakończeniu procedury także jego biorcą. To trzy role w jednej osobie - wyjaśniał profesor.
Reklama
Kluczowy etap resekcji ex situ, przeprowadzony „na bocznym stoliku” w warunkach kontrolowanej hipotermii, wykonał prof. Michał Grąt w asyście doktora Konrada Kobrynia. W operacji uczestniczyli również m.in. dr Paweł Rykowski oraz dr Piotr Cyran.
Jak mówił prof. Michał Grąt, przełom w operacjach nowotworów wątroby polega na zmianie kwalifikacji części guzów wątroby:
Wymiar tej procedury jest wielopłaszczyznowy, ponieważ kluczowe jest to, że nie chodzi tu wyłącznie o transplantologię, lecz o połączenie transplantologii, chirurgii onkologicznej i onkologii. W momencie, gdy określamy część nowotworów wcześniej uznawanych za nieresekcyjne jako możliwe do usunięcia jedynie dzięki zastosowaniu technik transplantacyjnych, całkowicie zmienia się perspektywa pacjentów. Osoby, które wcześniej nie miały realnej szansy na wyleczenie i mogły liczyć jedynie na leczenie paliatywne, zyskują możliwość terapii potencjalnie radykalnej. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby pomóc pacjentom z trudnodostępnymi, zaawansowanymi guzami, i udało nam się to osiągnąć. Mamy nadzieję, że jest to początek nowego programu autotransplantacji wątroby w Polsce.
Reklama
Pacjentka, pani Małgorzata, matka czwórki dzieci, usłyszała wcześniej, że guz jest tak duży, iż jego usunięcie nie jest możliwe. Profesor opisał dramatyzm decyzji o podjęciu leczenia obarczonego wysokim ryzykiem.
Była taka sytuacja, która zdarza się niestety wcale nierzadko, czyli kiedy guz rozwija się przez długi czas bez objawów, a chory trafia do nas w sytuacji, kiedy on jest tak duży, że niemożliwe jest jego usunięcie. Wtedy jedyną alternatywą jest niestety leczenie paliatywne. My odbyliśmy trudną rozmowę z panią Małgorzatą, ja nawet dwukrotnie w pewnym odstępie czasu upewniałem się, że pani Małgorzata chce podjąć tę walkę, bo trudno sobie wyobrazić emocje, które towarzyszą podejmowaniu decyzji, kiedy słyszy się, że to nie jest iluzoryczne ryzyko, tylko rzeczywiście operacja, która jest związana z 30-proc. ryzykiem śmiertelności, czyli 3 na 10 osób mogą nie przeżyć takiego zabiegu. Ale pani Małgorzata wykazała się wielką odwagą, chciała walczyć o życie i podjęliśmy się wspólnie tego trudu. Ja ze swojej strony obiecałem, że my zrobimy wszystko najlepiej, jak potrafimy, żeby pani pomóc. Operacja się odbyła i pacjentka jest z nami - mówił nie bez emocji profesor.
Reklama
Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia, osadziła wydarzenie w szerszym kontekście odbudowy i rozwoju transplantologii po pandemii.
To dzisiejsze wydarzenie jest szczególnie istotne. To jest wielki sukces i przełom w medycynie transplantacyjnej, bo ono daje nam możliwość powiedzenia kolejnej grupie pacjentów, że mamy dla nich jakąś terapię, że jesteśmy w stanie im coś zaproponować, choćby po to, żeby zawalczyli o swoje zdrowie i życie. Ale medycyna transplantacyjna jest szczególnie istotna w innym wymiarze. Jest to niezwykle wrażliwy obszar, bo dzieje się na styku między życiem i śmiercią i możliwość uratowania kolejnego życia jest związana immanentnie z tym, że ktoś to życie musiał stracić, ale z drugiej strony ta śmierć ma jakiś wyższy cel, jakiś sens, jeżeli tak możemy o tym powiedzieć, bo ona pozwala komuś innemu do tego życia wrócić, ale przez to jest to też obszar szczególnie wrażliwy etycznie i dlatego trzeba w sposób szczególny o niego dbać.
Reklama
Podkreśliła również znaczenie solidarnego wysiłku środowiska.
Po tym trudnym okresie, w którym znalazła się medycyna transplantacyjna w trakcie pandemii i bezpośrednio po pandemii, te działania podejmowane wspólnie, bardzo solidarnie przez całe środowisko, przez koordynatorów, chirurgów, przez regulatora, przez płatnika, pozwoliły na to, że świętujemy kolejne sukcesy medycyny transplantacyjnej i ona jest w takim momencie, że możemy przekraczać kolejne granice. Możemy myśleć o kolejnych innowacyjnych terapiach właśnie po to, żeby każdy pacjent, który przychodzi, usłyszał: "Tak, spróbujemy o ciebie zawalczyć".
Przypomnijmy, o paradoksach polskiej transplantacji mówił w wywiadzie dla PolitykaZdrowotna.com prof. dr hab. n. med. Wojciech Lisik, chirurg transplantolog, szef Kliniki Chirurgii Wojskowego Instytutu Medycznego.
Marzena Kowalczyk, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, zwróciła uwagę na organizacyjny i systemowy wymiar sukcesu:
Przyznaję, że jest to kolejny cud w naszym szpitalu. Gratuluję pani, że podjęła pani próbę walki o własne życie i wygrała chyba pani tę walkę, bo nie znamy przyszłości, ale wszystko na to wskazuje, że może ta procedura dla pani zakończyć się bardzo pomyślnie. I właśnie z tego powodu, że tworzymy swoje centrum, które jest skupiskiem interdyscyplinarnego podejścia do pacjenta i właśnie pacjenta stawia w centrum uwagi, możemy myśleć o odpowiedniej jakości opieki i bezpieczeństwa pacjenta, ale także naszego zespołu medyków.
Reklama
Z kolei rektor WUM, prof. Rafał Krenke, podkreślił, że sukces nie jest dziełem przypadku:
Ktoś mnie ostatnio zapytał, czy tę operację można postrzegać w kategoriach cudu. To na pewno nie jest to cud. To jest znakomite przygotowanie, wyważona decyzja, pokora i wspaniałe współdziałanie na poziomie emocjonalnym i decyzji zarówno zespołu, jak i pacjentki, bo to pacjentka musi się zgodzić, wiedząc o tym, że ryzyko operacyjne jest stosunkowo wysokie. Ale dzięki perfekcyjnemu przygotowaniu zespołu wszystko się udało.
Rektor Krenke wskazał także na historyczną ciągłość i skalę działalności uczelni:
Jeśli sięgniemy do 2025 roku, to w szpitalach Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dokonano 713 przeszczepień narządów litych, nie licząc przeszczepień szpiku, przeszczepień rogówki. W transplantologii zaangażowane są cztery duże kliniki chirurgiczne, co najmniej pięć jednostek transplantologicznych niezabiegowych, kliniki hematologii, onkologii dziecięcej i dorosłej, kliniki okulistyczne, wobec czego tworzymy taki ogromny hub wspierający się wzajemnie, który rozwija transplantologię.
Podsumowując, prof. Michał Grąt wyraził nadzieję, że autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ stanie się stałym elementem leczenia wybranych pacjentów z zaawansowanym nowotworem wątroby.
Marzę o tym, żeby to był pierwszy krok i żeby to był początek programu autotransplantacji wątroby w Polsce. Kiedy mówimy o liczbach, to zawsze tylko suche liczby. Jak zobaczymy jednego chorego, a potem powiemy, że to jest 40, 50, czy 60 chorych, skala emocji i możliwości pomocy jest niewyobrażalna i życzymy tego sobie, żebyśmy dalej się rozwijali.
Dla pani Małgorzaty ta liczba to jedno życie – jej własne. Dla medycyny to sygnał, że granice leczenia nowotworów wątroby można przesuwać dalej, łącząc transplantologię i chirurgię onkologiczną w jednym, niezwykle precyzyjnym i odważnym zabiegu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze