Reklama

Czy wirus Ebola zagraża Polsce? Prof. Krzysztof Pyrć uspokaja: „Nie ma powodów do paniki”

Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog uspokaja w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że obecnie zagrożenie dla mieszkańców Polski i Unii Europejskiej związane z Ebolą jest bardzo niskie, a wirus nie rozprzestrzenia się tak jak COVID-19 czy grypa. Ekspert zwraca jednak uwagę, że Polska nadal nie posiada laboratoriów najwyższej klasy bezpieczeństwa biologicznego BSL-4.

Prof. Krzysztof Pyrć: Ebola nie rozprzestrzenia się jak COVID-19

Zdaniem prof. Krzysztofa Pyrcia nie można porównywać wirusa Ebola do koronawirusa SARS-CoV-2 ani wirusa grypy. Ekspert podkreśla w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że chodzi o zupełnie inną chorobę, która rozprzestrzenia się w odmienny sposób i ma znacznie wyższą śmiertelność.

Obecnie ognisko epidemii znajduje się w Demokratycznej Republice Konga, a zakażenia pojawiły się również w Ugandzie. Jak zaznacza wirusolog, odnotowano już kilkaset przypadków oraz ponad 100 zgonów.

Jednocześnie ekspert uspokaja, że Ebola cechuje się stosunkowo ograniczoną transmisją.

Reklama

W tym momencie dla Unii Europejskiej oraz dla Polski ryzyko jest bardzo niskie, dlatego na poziomie społecznym absolutnie nie zaprzątałoby mi to głowy – mówi prof. Krzysztof Pyrć.

Jak przenosi się wirus Ebola?

Ekspert podkreśla, że Ebola nie rozprzestrzenia się tak łatwo jak COVID-19. Choroba ma ciężki przebieg i stosunkowo szybko daje wyraźne objawy, dlatego osoby zakażone są zwykle szybko identyfikowane oraz izolowane.

Przy Eboli to ryzyko jest znacznie mniejsze. Osoby zakażone są identyfikowane z bardzo dużą efektywnością, co pozwala na ich szybkie odizolowanie i wdrożenie procedur uniemożliwiających dalszą transmisję wirusa – tłumaczy wirusolog.

Reklama

W przypadku obecnej epidemii problemem jest szczep Bundibugyo, którego śmiertelność szacuje się na około 30–40 proc.. Dla tego wariantu skuteczność dostępnych leków i szczepionek nie została jeszcze w pełni potwierdzona.

Do specjalistycznych klinik w Berlinie i Pradze trafili już pacjenci z Afryki. Według prof. Krzysztofa Pyrcia ryzyko wydostania się wirusa z takich placówek jest praktycznie zerowe.

Ekspert wyjaśnia, że tego typu ośrodki korzystają z najbardziej rygorystycznych zabezpieczeń biologicznych. Personel pracuje w hermetycznych kombinezonach z własnym źródłem powietrza, a pomieszczenia działają w systemie podciśnienia i wielostopniowej filtracji.

Reklama

Środki bezpieczeństwa w takich miejscach są bezkompromisowe – podkreśla wirusolog.

Polska nie ma laboratoriów BSL-4

Choć pojedyncze przypadki zakażenia mogłyby zostać obsłużone przez polski system ochrony zdrowia, ekspert sceptycznie ocenia ogólne przygotowanie kraju na większy kryzys epidemiologiczny.

Należy otwarcie powiedzieć, że w Polsce nie ma ani jednego laboratorium czwartej klasy hermetyczności (BSL-4) – zaznacza prof. Krzysztof Pyrć.

Jak wyjaśnia, w Polsce działają laboratoria klasy 3+, które umożliwiają diagnostykę wirusa Ebola, jednak nie pozwalają na pełne prowadzenie badań wymagających najwyższego poziomu bezpieczeństwa biologicznego.

Reklama

Czy Ebola zagraża mieszkańcom Polski?

Zdaniem eksperta obecnie nie ma powodów do społecznego niepokoju. Ebola od lat pojawia się lokalnie w Afryce i zwykle nie rozprzestrzenia się globalnie.

Mówimy o epidemii w Afryce – mierzyliśmy się z takimi sytuacjami już wcześniej, więc obywatele w naszym kraju nie powinni mieć poczucia bezpośredniego zagrożenia – mówi prof. Krzysztof Pyrć.

Wirusolog dodaje jednak, że sytuacja powinna być sygnałem ostrzegawczym dla państwa i przypomnieniem o konieczności budowania systemu gotowości epidemicznej.

Reklama

Ekspert zwraca uwagę między innymi na brak udziału Polski w europejskim partnerstwie pandemicznym, które ma wzmacniać bezpieczeństwo biologiczne państw Unii Europejskiej.

Światowa Organizacja Zdrowia monitoruje rozwój sytuacji związanej z epidemią wywołaną szczepem Bundibugyo. Specjaliści podkreślają, że choć obecnie ryzyko dla Europy jest niewielkie, sytuacja epidemiologiczna wymaga stałej obserwacji.

Na dziś nie ma jednak żadnych racjonalnych powodów, aby osoby niezaangażowane bezpośrednio w procesy ochrony zdrowia czuły jakikolwiek niepokój. Nie ma powodów do tworzenia sensacyjnych nagłówków – podsumowuje prof. Krzysztof Pyrć.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: rp.pl Aktualizacja: 26/05/2026 11:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości