Faktem jest, że do psychologa czy terapeuty nie idziemy po to, aby podzielić się naszym szczęściem, wspaniałymi informacjami i opowiedzieć, jak świetnie układa nam się w życiu. Co jednak wtedy, gdy mamy w swoim otoczeniu osobę, która określa siebie mianem „szczerej do bólu” czy „walącej prosto z mostu” bez względu na konsekwencje? Najlepiej, jeśli taki człowiek sam zechce zweryfikować swoje zachowanie choć mam świadomość, że to bardzo trudne. Do mojego gabinetu trafiają częściej osoby z jego najbliższego otoczenia – mówi Justyna Soroka, psycholog.
To otwarte wyrażanie swojego zdania bez jakiegokolwiek ukrywania intencji, zamiarów, odczuć. Taka słownikowa definicja. W życiu już nie jest tak jednoznacznie. Szczerość jest mylnie łączona ze zdobywaniem uwagi. To jest chęć zaistnienia i nie ma nic wspólnego z prawdą czy szczerością. Żeby zostać usłyszanym, trzeba krzyczeć, wyrażać treści kontrowersyjne czy skrajne.
– Miałam pacjentkę, która trafiła do mnie w kryzysie relacji z teściową. Seniorka określała siebie bardzo często właśnie mianem „szczerej do bólu”, która zawsze „wykłada kawę na ławę”. Jak mówiła – tak robiła. Jeśli nie spodobała jej się sukienka synowej to po prostu oznajmiała: „wyglądasz beznadziejnie”. Jeśli nie smakował jej obiad to pytała wprost, kto ugotował „to świństwo”. Nietrudno się domyślić, że jej zachowanie powodowało, że każde rodzinne spotkanie zamieniało się w koszmar, a relacje międzyludzkie stawały się przykrą koniecznością – opowiada Justyna Soroka.
– Bez względu na to, czy mówimy o relacjach z członkami rodziny, ze współpracownikami, znajomymi czy z sąsiadami, to szczerość, otwartość i empatia stanowią fundamenty, ale musimy też pamiętać o trzech istotnych regułach w dojrzałej komunikacji: stosowności, klarowności i skuteczności – wyjaśnia specjalistka. Kluczem do zrozumienia tych zasad jest słowo „rozmowa” postrzegana jako wymiana myśli, zdań, stanowisk. Na pewno nie jako demonstrowanie komunikatów bez względu na dobro innych – wyjaśnia Justyna Soroka.
Teściowa z opisanego wcześniej przykładu nie prowadziła komunikacji, ale właśnie demonstrowała komunikaty, po których zapadała zwykle niezręczna cisza, ktoś czuł się zraniony, obrażony, skrzywdzony. Musimy zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz w budowaniu relacji i w komunikacji. Chodzi o troskę psychiczną, czyli po prostu wychodzenie naprzeciw drugiej osobie, próbę zrozumienia jej sytuacji, uważność na tę sytuację – wyjaśnia Justyna Soroka.
Za osławioną „szczerością do bólu” zapewne kryje się coś więcej. Co konkretnie? Może poczucie, że jeśli nie będę demonstrować dość dobitnie moich ocen i opinii to nikt nie będzie się ze mną liczył?
– Jest to prawdopodobne, ale lista potencjalnych wyjaśnień jest dłuższa. Przyczynami mogą być frustracja, obawa przed utratą kontroli nad tym, co dzieje się w otoczeniu, utrata sprawczości, poczucia, że „moje zdanie jest najważniejsze" – tłumaczy Justyna Soroka.
Może to dotyczyć np. osób, które przez lata zajmowały kierownicze stanowiska i przeszły na emeryturę. Pojawia się obawa, że teraz „już nikogo nie będzie obchodzić, co mówię” więc zaczynają zabiegać o tę uwagę różnymi metodami. Trudno podać idealny sposób na reagowanie postawę typu „szczerość do bólu”, ale na pewno zachęcam do spojrzenia na drugiego człowieka jak na zagadkę: nie wiemy, co do końca stoi za konkretnym zachowaniem, nie zakładajmy też, że „wszystko jest jasne”. Może się okazać, że odcieni szarości jest naprawdę mnóstwo. Więcej niż nam się wydaje. Tej zasady w komunikacji starajmy się trzymać – podsumowuje Justyna Soroka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze