Reklama

Antykoncepcja awaryjna nadal tematem tabu. Co druga Polka nie wie, że "tabletka dzień po" jest dostępna w aptekach

Najnowsze badania pokazują, że niemal połowa Polek wciąż nie wie, że tzw. antykoncepcja awaryjna jest dostępna w aptekach. Choć farmaceuci są coraz bardziej zaangażowani w profilaktykę zdrowotną i wsparcie pacjentów, wiedza społeczna na temat ich uprawnień pozostaje niepełna. W szczególności dotyczy to dostępu do antykoncepcji awaryjnej – środka, który ma kluczowe znaczenie w nagłych sytuacjach. Warto poruszać ten temat nie tylko podczas Światowego Dnia Antykoncepcji.

Farmaceuta – pierwszy kontakt w sytuacji kryzysowej? Nadal nie dla wszystkich 

Według najnowszych badań, aż 79,9 proc. respondentów deklaruje zaufanie do farmaceutów. Jednak tylko 11,5 proc. osób wybiera konkretną aptekę ze względu na zaufanie do farmaceuty, a tylko co trzecia kobieta (31 proc.) udałaby się po antykoncepcję awaryjną do apteki. Większość nadal wybiera ginekologa (45 proc.) lub lekarza rodzinnego (10 proc.).

Eksperci wskazują, że brak rzetelnej wiedzy oraz bariery prawne i proceduralne powodują, że pacjentki nie traktują apteki jako pierwszego miejsca pomocy. A przecież czas w przypadku antykoncepcji awaryjnej ma kluczowe znaczenie.

Reklama

Kto i kiedy korzysta z antykoncepcji awaryjnej? Statystyki zaskakują

Z badania wynika, że:

  • 18 proc. kobiet do 24. roku życia stosowało tabletkę „dzień po”,

  • 25 proc. kobiet w wieku 35–49 lat miało z nią kontakt,

  • nawet 13 proc. kobiet powyżej 50. roku życia również z niej skorzystało.

Jednocześnie połowa badanych uważa, że dostęp do antykoncepcji awaryjnej w Polsce jest wystarczający, choć poziom wiedzy znacząco różni się między grupami wiekowymi.

– Edukacja powinna być dostosowana do wieku i potrzeb konkretnych grup. Różne pokolenia kobiet mają inne źródła informacji i inne obawy – zauważa dr hab. n. med. Piotr Merks, ekspert w dziedzinie opieki farmaceutycznej.

Reklama

Antykoncepcja awaryjna w Polsce – co mówią przepisy, a co praktyka?

Obecnie tabletka „dzień po” jest w Polsce dostępna na receptę farmaceutyczną. Choć to prawnie możliwe, wiele kobiet nie ma o tym pojęcia. Brakuje jednolitych procedur w aptekach, a edukacja seksualna pozostawia wiele do życzenia.

– Farmaceuci mają wiedzę i narzędzia, aby wspierać kobiety w takich sytuacjach. Standardy postępowania już istnieją, teraz czas na ich realne wdrożenie – mówi mgr farm. Olga Sierpniowska, ekspertka kampanii Poranek Po.

Farmaceuta przyszłości – partner w profilaktyce i edukacji zdrowotnej

Farmaceuci to nie tylko osoby wydające leki. Coraz częściej pełnią rolę doradców zdrowotnych pierwszego kontaktu – udzielają porad, monitorują terapie, wspierają w podejmowaniu świadomych decyzji zdrowotnych.

Reklama

- Farmaceuta aktywnie uczestniczy w monitorowaniu terapii, doradztwie profilaktycznym i wspieraniu pacjenta w codziennym dbaniu o zdrowie. To ekspert, który łączy wiedzę medyczną, dostęp do leków i technologie cyfrowe, stając się niezastąpionym ogniwem w systemie ochrony zdrowia – zauważa dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

W Polsce pracuje obecnie ponad 26 tysięcy farmaceutów – to ogromny potencjał, który może realnie odciążyć lekarzy i poprawić dostępność usług zdrowotnych.

Reklama

Recepta na kontrolę? Antykoncepcja w politycznych realiach

Według Ministerstwa Zdrowia, w Polsce rocznie wystawia się i realizuje między 250 a 300 tysięcy recept na antykoncepcję awaryjną. Może je wystawić lekarz każdej specjalności, również w podstawowej opiece zdrowotnej oraz w ramach nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Działają też fundacje, które pośredniczą w darmowym wystawianiu recept. Możliwość sprzedaży pigułki antykoncepcji awaryjnej zawierającej octan uliprystalu (o nazwie handlowej ellaOne) dopuściła w 2015 r. Komisja Europejska. Decyzję oparła o rekomendację Europejskiej Agencji Leków.

W Polsce tabletka była dostępna bez recepty dla pacjentek od 15. roku życia przez dwa lata. Rozporządzenie, wprowadzające do obrotu bez recepty pigułkę, podpisał w kwietniu 2015 r. Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia w rządzie PO-PSL, kierowanym wtedy przez Ewę Kopacz.

Reklama

Receptę przywrócił w 2017 r. minister zdrowia w rządzie PiS Konstanty Radziwiłł. W efekcie Polska i Węgry to jedyne państwa członkowskie Unii Europejskiej, gdzie wymagana jest recepta na ten rodzaj antykoncepcji. Zniesienie recepty na pigułkę było jedną z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej, zapisaną w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządu”. Szefowa MZ była zdeterminowana, by przywrócić możliwość kupienia tabletki „dzień po” bez recepty.

Wprowadzając pilotaż dla aptek, resort zdrowia obszedł weto prezydenta Andrzeja Dudy. Wiosną ub. nie zgodził się on na podpisanie ustawy znoszącej recepty na pigułkę „dzień po”, ponieważ pozwalała na zakup osobom od 15. roku życia bez konieczności zgody opiekuna. Uznał, że w przypadku tak młodych osób rodzice powinni wyrazić zgodę na zastosowanie tabletki.

Reklama

Zamiast ustawy jest więc program pilotażowy dla aptek. Pacjentki mają w nim możliwość zakupu pigułek zawierających octan uliprystalu, który hamuje lub opóźnia owulację, w ramach usługi farmaceutycznej. Leszczyna chciała przy tym, by pigułki mogły samodzielnie kupować osoby powyżej 15 lat.

Obawy co do legalności takiego rozwiązania zgłosiły jednak samorządy lekarski i aptekarski. W efekcie w aptekach, które prowadzą sprzedaż antykoncepcji awaryjnej (obecnie to 1420 placówek na niespełna 12 tys. wszystkich; ich aktualizowana lista dostępna jest na stronie pacjent.gov.pl), farmaceuci w przypadku pacjentek niepełnoletnich wymagają od nich zgody rodzica na zakup tabletki.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/09/2025 10:13
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Felina - niezalogowany 2025-09-26 12:36:31

    Czy można poprosić autorkę o doprecyzowanie co to za statystyki? Konkretnie: "18 proc. kobiet do 24. roku życia stosowało tabletkę „dzień po”, 25 proc. kobiet w wieku 35–49 lat miało z nią kontakt, nawet 13 proc. kobiet powyżej 50. roku życia również z niej skorzystało." Czy te dane dotyczą Polski? Nie chce mi się uwierzyć, że skoro mamy tak utrudniony dostęp do antykoncepcji awaryjnej - i to od dłuższego czasu, to mimo to co piąta młoda kobieta już stosowała tę tabletkę. Czy to nie są statystyki dla UE?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Justysia - niezalogowany 2025-10-24 21:08:11

    No i to jest ten brak wiedzy. Zresztą w ogóle w temacie zdrowia intymnego jest u nas słabo. Np mój mąż jest jedynym facetem w naszym gronie, który podjął decyzję o wazektomii na podstawie wiedzy m in z wazektomia. com i rozmów z lekarzami, a nie bo to "pozbawienie męskości". W tej chwili oboje chwalimy takie rozwiązanie i mówimy o tym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości