Dane z Centrum e-Zdrowia dotyczące recept farmaceutycznych pokazują, że w styczniu największe zapotrzebowanie na antykoncepcję awaryjną dotyczyło kobiet w przedziale 19-25 lat (1318 recept), natomiast najmniej recept otrzymały pacjentki w wieku 15-18 lat (407 recept). Kobiety w wieku 31-40 lat po antykoncepcję awaryjną na podstawie recepty sięgały 1309 razy, a w grupie 26-30 lat liczba ta wyniosła 607. W grupie 41-50 lat zrealizowano 1100 recept. Tymczasem według badań ponad 80 proc. Polek popiera dostępność antykoncepcji awaryjnej bez recepty.
Antykoncepcja awaryjna (często nazywana "tabletki po") to metoda zapobiegania ciąży, którą stosuje się po odbytym stosunku płciowym, gdy inne metody antykoncepcyjne zawiodły lub nie zostały użyte. Na przykład, w przypadku pęknięcia prezerwatywy, zapomnienia o zażyciu tabletki antykoncepcyjnej czy w wyniku gwałtu.
W skład antykoncepcji awaryjnej wchodzą tabletki zawierające hormony, takie jak lewonorgestrel (np. Escapelle, Postinor) lub octan uliprystalu (np. EllaOne). Działają one głównie poprzez:
Opóźnianie owulacji: tabletki mogą opóźnić uwolnienie jajeczka z jajnika, co uniemożliwia zapłodnienie.
Zmianę struktury błony śluzowej macicy: utrudniają zagnieżdżenie zapłodnionego jajeczka w macicy.
Zmniejszenie aktywności plemników: w niektórych przypadkach mogą one zmniejszyć zdolność plemników do zapłodnienia jajeczka.
Ważne jest, aby przyjąć tabletki jak najszybciej po stosunku – im szybciej, tym większa skuteczność. Antykoncepcja awaryjna działa najlepiej, jeśli zostanie zastosowana w ciągu 72 godzin (dla lewonorgestrelu) do 120 godzin (dla octanu uliprystalu) od stosunku, chociaż jej skuteczność z czasem maleje.
Należy podkreślić, że antykoncepcja awaryjna nie jest przeznaczona do regularnego stosowania, lecz tylko w sytuacjach awaryjnych. To również nie jest metoda wczesnoporonna – nie ma wpływu na ciążę, jeśli już do niej doszło.
- Zapewnienie kobietom dostępu do antykoncepcji awaryjnej to kwestia podstawowych praw reprodukcyjnych i zdrowia publicznego. Powinna ona być standardowym elementem systemu opieki zdrowotnej oraz programów planowania rodziny, szczególnie dla osób w sytuacjach kryzysowych i ofiar przemocy seksualnej. Konieczne jest dostosowanie polskich regulacji do międzynarodowych standardów i zagwarantowanie każdej kobiecie możliwości świadomego decydowania o swoim zdrowiu i bezpieczeństwie – komentuje Prof. dr hab. n. med. Ewa Wender-Ożegowska, Konsultant Krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii.
Reklama
Tymczasem badania pokazują, że szybki dostęp do tych środków zmniejsza stres i ryzyko niechcianej ciąży, a ich skuteczność jest najwyższa w pierwszych godzinach po stosunku. Badania dr n. farm. Piotra Merksa wskazują, że błędy związane z wydawaniem leków w polskich aptekach często wynikają z barier administracyjnych i systemowych, które spowalniają proces wydania leków. Wprowadzenie szerokiej dostępności antykoncepcji awaryjnej mogłoby znacząco usprawnić ten proces oraz zmniejszyć ryzyko błędów związanych z wydawaniem leków na receptę
Dr n. farm. Piotr Merks, Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Farmacji, zauważa:
- Obecne ograniczenia w dostępie do antykoncepcji awaryjnej nie znajdują uzasadnienia w danych naukowych. Badania pokazują, że w krajach, gdzie jest ona swobodnie dostępna, nie obserwuje się negatywnego wpływu na zdrowie kobiet. Wręcz przeciwnie – ułatwienie dostępu redukuje liczbę niechcianych ciąż oraz zmniejsza liczbę farmaceutycznych błędów wydawczych, które w Polsce wciąż stanowią poważny problem.
Podczas gdy w wielu krajach Unii Europejskiej środki te są dostępne bez recepty, Polska pozostaje jednym z nielicznych państw wymagających przed zakupem recepty lekarskiej bądź farmaceutycznej. Czy to słuszna decyzja?
- Antykoncepcja awaryjna to nie przywilej, a podstawowe narzędzie ochrony zdrowia reprodukcyjnego. Wymóg recepty jedynie wydłuża proces jej uzyskania, obniżając skuteczność działania i naraża kobiety na niepotrzebny stres. W krajach, gdzie dostęp jest swobodny, kobiety mają większą kontrolę nad swoim zdrowiem – mówi Prof. hab. n. med. Marzena Dębska.
Antykoncepcja awaryjna jest uznawana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za bezpieczną metodę zapobiegania nieplanowanej ciąży. Powszechnie znane jest, że szybki dostęp do tych środków zmniejsza stres, lęk i niepewność związane z możliwością zajścia w ciążę.
- Brak swobodnego dostępu do antykoncepcji awaryjnej sprawia, że kobiety w sytuacji kryzysowej często zostają bez realnej alternatywy. To nie tylko kwestia zdrowia, ale także równości i ochrony praw człowieka – komentuje Prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś, Konsultant Krajowy w dziedzinie perinatologii.
Badania opinii publicznej jednoznacznie wskazują, że Polacy oczekują ułatwień w dostępie do antykoncepcji awaryjnej. Trudności w dostępie do antykoncepcji na receptę dla Polek mogą mieć istotne konsekwencje dla zdrowia psychicznego.
Badanie International Journal of Women's Health, przepowadzone na grupie 424 kobiet ujawnia, że aż 21% uczestniczek doświadczyło odmowy wydania środków antykoncepcyjnych przez lekarza lub farmaceutę.
Wyniki wskazują, że kobiety, którym odmówiono antykoncepcji w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, wykazują wyższy poziom depresji. Dodatkowo, postrzegana trudność w przyszłym dostępie do antykoncepcji wiąże się z podwyższonym poziomem stresu, lęku i depresji. Wyniki podkreślają potrzebę działań zmierzających do ułatwienia dostępu do antykoncepcji, a także integracji zdrowia psychicznego ze zdrowiem reprodukcyjnym w polityce zdrowotnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze