Wiedza o przetargach podprogowych nie jest niestety powszechna. Szczególnie w systemie ochrony zdrowia. Niestety, ponieważ pozwoliłoby to szpitalom oszczędzać czas i pieniądze.
Jeden z szpitali poprosił o ocenę, pod kątem prawnym, przetargu na dostawę paliwa. Nie była to duża placówka, nieczęsto woziła pacjentów, a więc chodziło o niezbyt duży wolumen zakupów. Po przemnożeniu liczby litrów, niezbędnych do zaspokojenia potrzeb placówki na cały rok, przez średnią cenę ropy w województwie, okazało się, że zamówienie opiewa na około 100 tys. zł. Okazało się, że to kwota, w przypadku której ogłoszenie przetargu nie jest konieczne, a proceduręa przewidzianą ustawą o zamówieniach publicznych z 2019 nie musi być wszczynana.
Rozwiązaniem w takim przypadku jest sporządzenie umowy cywilnej i przesłanie oferty w trybie negocjacyjnym. W ten sposób sprawę można załatwić nie w 3-4 miesiące, jak dzieje się to przy zastosowaniu trybu przewidzianego we wspomnianej ustawie, ale w kilka dni - mówi Piotr Misiorowski z Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski.
Reklama
Opisana sytuacja nie jest wyjątkiem. Wynika to zapewne z faktu, że wiedza o przetargach podprogowych nie jest niestety powszechna. Istotą ustawy o Prawie zamówień publicznych z 2019 roku jest to, że przepisy odnoszą się do zamówień, które przekraczają kwotę 130 tys. zł. Niepotrzebne rozpisywanie przetargów na zamówienia poniżej tej kwoty wynika często z niewiedzy. Od 18 lat zamówienia publiczne poniżej 130 tys. zł, nie podlegają przepisom tej ustawy, choć nadal pozostają zamówieniami publicznymi, niezależnie od kwoty.
Różnica polega na tym, że w przypadku zamówień podprogowych opieramy się na Kodeksie Cywilnym oraz ustawie o finansach publicznych, natomiast nie dotyczą nas obowiązki, którymi obwarowane są zamówienia powyżej 130 tys. zł. Nie trzeba zatem konstruować umowy z licznymi, obligatoryjnymi zapisami i klauzulami. Tutaj wielkim plusem jest czas. Nie trzeba gromadzić komisji, ogłaszać przetargu, przeglądać i odpowiadać na wszystkie oferty. Bonusem są również pieniądze, których nie trzeba wydawać na opłacenie pracy członków komisji przetargowej - wylicza Piotr Misiorowski.
Reklama
Zamówienie podprogowe to sprawa stosunkowo prosta i szybka. Nie obowiązuje nawet wymóg publikowania postępowania w Biuletynie Zamówień Publicznych. Wystarczy zrobić to mailowo, a o ofertę zapytać wybranych wykonawców.
Termin przetargu, jak i tryb negocjacyjny czy ofertowy, odnoszą się również do zamówień podprogowych, natomiast wszystkie są zawarte w Kodeksie Cywilnym. I to jego zapisami, a nie wymogami ustawy o Prawie zamówień publicznych z 2019 roku, należy się kierować w przypadku zamówień podprogowych.
Czy zastosowanie zapisów ustawy z 2019 roku to błąd? Nie. Raczej nadgorliwość. Zapisy ustawy można zastosować do postępowań poniżej 130 tys. zł. Tylko po co? - wyjaśnia Piotr Misiorowski.
W przypadku rozpatrywania takiego zamówienia przez organy administracji państwowej, sąd czy Krajową Izbę Odwoławczą - nie zostanie ono uznane za zamówienie publiczne prowadzone na gruncie ustawy. Nawet, jeśli de facto zastosowano przewidzianą w ustawie procedurę. Jest to istotne zarówno dla zamawiającego jak i wykonawców, którzy często składają odwołania od konkursów. Kilkanaście orzeczeń Krajowej Izby Odwoławczej jednoznacznie stwierdza, że wobec postępowań podprogowych nie stosuje się zapisów tej ustawy.
Oczywiście, wzorując się na niej można również wówczas powołać komisję. Czasem zamówienia są duże, kompleksowe, skomplikowane, a zatem będzie to dobrą praktyką. Jest to jednak wyłącznie decyzja szpitala - tłumaczy prawnik i rekomenduje zamawiającym tworzenie regulaminów zamówień podprogowych. Również one nie są obligatoryjne, jednak ich brak może w praktyce stanowić problem, zarówno natury formalnej jak i praktycznej.
W przypadku stwierdzenia jakiejkolwiek nieprawidłowości, można zarzucić zamawiającemu niedostateczne wypełnienie obowiązku z zakresu kontroli zarządczej, który wynika z dyscypliny finansów publicznych. Dokument pozwala się przed takim zarzutem ustrzec, a ponadto jednoznacznie reguluje sposób, w jaki udzielane są postępowania podprogowe.
Specjalny tryb, w jakim można je załatwiać pozwala oszczędzać czas i pieniądze. Trzymając się zapisów ustawy o zamówieniach publicznych skazujemy się na postępowanie trwające minimum 3-4 miesiące, a przecież wystarczy przesłanie mailem oferty i podpisanie umowy cywilnej z wykonawcą. Jeśli kontrahent jest nam znany, sprawę można zamknąć w kilkunastu godzinach.
Piotr Misiorowski przytacza jeszcze jeden przykład: dostawca żywności wnioskował o zwiększenie wartości umowy, na co szpital nie chciał się zgodzić. Rozwiązano umowę, ale jej zapisy przewidywały kilkumiesięczny okres wypowiedzenia, co dotyczyło również zajętości kuchni.
Efekt był taki, że przez miesiąc szpital nie dysponował kuchnią, bo była wciąż zajęta przez poprzednią firmę - a już nie miał gwarancji, że pacjenci dostaną posiłki. W tym przypadku również problem rozwiązało zamówienie podprogowe. W kilka dni udało się znaleźć kontrahenta, z którym uzgodniono warunki finansowe i podpisano umowę.
Trudno sobie wyobrazić, jak potoczyłaby się ta historia, gdyby szpital kurczowo trzymał się zapisów prawa zamówień publicznych. Opcja zamówienia podprogowego bywa więc dla takich placówek prawdziwym dobrodziejstwem.
Autorem analizy jest Piotr Misiorowski, prawnik w Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski.
Polecamy także:
Zamówienia publiczne do 30 tys. euro to wciąż „duży” problem prawny
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze