Kobiety w ciąży na wizytę do ginekologa w państwowej placówce czekają zbyt długo. Dodatkowo otrzymują błędne informacje, dotyczące konieczności posiadania ubezpieczenia – wynika z najnowszego raportu Fundacji „Rodzić po Ludzku”.
Na pierwszą wizytę u ginekologa w przychodni POZ czeka się średnio 18 dni, w skrajnych przypadkach – ponad siedem. Więcej niż połowa placówek informuje, że pacjentka musi być ubezpieczona, aby móc korzystać z państwowej opieki zdrowotnej, co nie jest prawdą.
Fundacja przebadała 454 przychodnie pod względem dostępności usług ginekologiczno-położniczych dla kobiet we wczesnej fazie ciąży. Wyniki relatywnie dobrze świadczą o dostępie do tej usługi w skali kraju. W połowie placówek czeka się do 7 dni. Jednak wysoki odsetek kobiet, które korzystają w ciąży z wizyt prywatnych, wskazuje, że dla pacjentek średnio 18 dni oczekiwania na wizytę to nadal zbyt długo.
„Oczywiście, że trzeba być ubezpieczonym, każdy musi", „trzeba dopytać w czasie wizyty, ale wolimy, jak kobieta jest ubezpieczona”, „właściwie to nie musi być ubezpieczona, ale mogą robić problemy przy porodzie”, „jeśli w e-WUŚ wyskoczy się na czerwono, podpisuje się takie zaświadczenie”, „niby przysługuje opieka ginekologiczna w ciąży, ale wie pani, jakoś to trzeba załatwić, na kuroniówkę się zapisać czy do kogoś, nie można tak cały czas być nieubezpieczoną” – takie stwierdzenia może usłyszeć kobieta próbująca zarejestrować się na wizytę w przychodni. 55% publicznych poradni wykazuje brak znajomości przepisów obowiązującego prawa, błędnie informując kobiety, że do skorzystania z bezpłatnej opieki ginekologa i położnej w ciąży, niezbędne jest posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego. Niestety 15% placówek przekazuje również błędną informację o konieczności przedstawienia także innych dokumentów, takich jak karta chipowa czy NIP pracodawcy. Pacjentka nie musi tego wiedzieć, personel medyczny – owszem.
Według Konstytucji RP kobieta w ciąży jest objęta szczególną opieką ze strony państwa. Monitoring Fundacji wskazał na coś całkiem odwrotnego. Odkąd tylko kobieta ma styczność z publiczną służbą zdrowia, trafia na kolejne bariery w dostępie do niej. Długi czas oczekiwania, błędne informacje dot. konieczności ubezpieczenia oraz potrzebnych dokumentów sprawiają, że kobieta narażona jest na stres, a napięcie związane z sytuacją, w jakiej się znajduje, się nasila. Z punktu widzenia zdrowia przyszłej matki i dziecka powinno być całkiem odwrotnie. Wg Fundacji zniesienie tych barier jest również priorytetowe w kontekście polityki prorodzinnej w Polsce.
Marta Olejnik
Źródło: rodzicpoludzku.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!